Mazda MX-5 – samochód z serwetki

Czego można się spodziewać po samochodzie naszkicowanym na serwetce dziesiątki lat temu? Na pewno tego, że będzie lekki i zwiewny. Zupełnie jak ta serwetka. Zapraszam do poczytania na temat nowej MX-5.

Moje spotkanie z tym samochodem było dosyć krótkie. Trwało od poniedziałkowego poranka do środowego popołudnia. Mazdę MX-5 odebrałem z Warszawy i tam też spędziłem z nią większość pierwszego dnia. Z samego początku zrozumiałem, że największym wyzwaniem następnych dni będzie przestrzeń w samochodzie oraz w luku bagażowym.

 

 

Gdy udało się już dopchnąć nogą kurtki w bagażniku, statywy, aparaty i inne gówna zająłem właściwe dla samochodu miejsce kierowcy. Wszystko na swoim miejscu, kierownica, manetki i różne dziwne przyciski. Schowek za tunelem pomieścił litrową colę, więc można ruszać. Uruchamiam samochód i słyszę mruknięcie. Mruknięcie dość złowieszcze jak na 2 litry pojemności. Wciskam jedynkę, puszczam sprzęgło i powoli wytaczam się z parkingu. Dziura numer 1 – ała. Samochód jest twardy i niechętnie przebija się przez nierówności. Nie jest jednak niczym z kamienia, ale wyraźnie twardszy i zwarty niż wszystko co cywilne. Dziura numer 2 – zaczynam przypominać sobie, że tylko takimi samochodami jeżdżę. Trzeba unikać dziur, spoko, już przywykłem. Nie było odstępstw od normy.

 

 

Nagrzewam silnik i przeskakuję pomiędzy samochodami na zatłoczonych ulicach stolicy. Tu na lewo, tu na prawo i jest mi z tym mega przyjemnie. Auto krótkie, nisko posadzone pozwala poczuć się jak w gokarcie. Tylko takim zadaszonym… No dobra. Do czasu. Testowany model to Mazda MX-5 z hardtopem, dach składany przyciskiem w dość krótkim czasie. Złożyłem dach. Zaczęło mi się bardzo podobać. Teraz to już naprawdę jak w gokarcie.

 

 

Pełnym sandałem ani nie jestem rozczarowany ani zaskoczony. Samochód waży tyle co dwa większe kufle piwa, więc dobre osiągi mogą być uzasadnione. 160 KM sprawnie pcha samochód od samego dołu. Ciągnie do końca, ale optymalnie nie za wysoko, nie za nisko. Wszystko czego spodziewałem się po umiarkowanie rozgarniętym technicznie Japońcu. Rozbieg do 100 km/h, trwa trochę ponad 7 sekund, a 6 biegowy manual jest zestopniowany przynajmniej poprawnie – pozwala osiągnąć nawet 230-240 km/h. Spróbowałem podróżować z tą prędkością, ostatecznie jednak takich kaskaderskich wyczynów nie polecam. Przy takich prędkościach jest tak nerwowy jak facet w sklepie z butami. Po prostu się trzęsie. Optymalne prędkości do dalszych podróży to prędkości rzędu 180 km/h. Wtedy i spalanie jest normalne (10 l ) i jest szansa na przeżycie. Mała. Ale jest.

 

 

Wizualnie przód jest świetny. Tył natomiast jest kontrowersyjny. Brakuje efektu pełniejszego wypełnienia przez tylne koła. Te, które są wyglądają jak z Matiza i brakuje im trochę do pełnej szerokości samochodu. Brakuje też końcówek wydechu po obu stronach auta. Na pewno wyglądało to korzystnie w poprzednim modelu. W środku tak jak trzeba, jakość materiałów poprawna, ciekawy jest na pewno motyw z kartonikiem wepchniętym pomiędzy deskę rozdzielczą a resztę auta. Może dzięki temu nie skrzypi. Jeśli coś jest głupie, ale działa – to na pewno nie jest głupie.

 

 

Wrażenia z jazdy? Świetne. Napędzany tył jest dodatkowo wzbogacony o dyferencjał o ograniczonym poślizgu. Efekt? Zgrabne wyjścia z zakrętów i chęć zacieśniania ich przy każdym naciśnięciu gazu. Samochód bardzo ochoczo zarzuca tyłem na każdym rondzie czy zakręcie. Przy włączonej kontroli trakcji jest to tylko ułamek rzucenia i szybki powrót na tory. Trochę jakby zbyt wrażliwie zestrojone ESP. Może z myślą o kobietach próbujących pokonać zakręt w kopnym śniegu? Po wyłączeniu systemów daje się świetnie sterować i jest w tym dość przewidywalny. Wszystko jakby złożone po to, aby dać maksimum frajdy z jazdy i uczucia pelnego zwarcia z samochodem. Właśnie do tego została stworzona Mazda MX-5. Na tym polega jej fenomen. Wygląda niemęsko, przyśpiesza niemęsko, brzmi średnio i niemęsko, a w środku przy zamkniętym dachu samiec alfa nie zmieści swojego ego. Natomiast, gdy już przełamiemy niechęć, otworzymy dach, założymy czapkę z pomponem – mamy przepis na idealny wieczór, niezależnie od temperatury. Ważne, by wieczór był suchy. Następnie możemy w pełni bawić się zajebiście kontrolowalnym samochodem. Ciekawostka: przy 200 km/h nie zerwało mi czapki z głowy, ani pompona z czapki. Znaczy się, że się da

Jeśli poszukujecie funcara, samochodu, który w rozsądnych pieniądzach da świetne odczucia z jazdy, pozwoli polatać bokami i nie zrujnuje Was finansowo to Miata jest chyba jedynym słusznym wyborem. Pozostaje kwestia modyfikacji, ponieważ brakuje gdzieś 80 KM i jebnięcia z dołu oraz mocniejszych hamulców. A reszta, niech zostanie. Taka jak ze słynnej serwetki.

 

 


3 thoughts on “Mazda MX-5 – samochód z serwetki

  1. wypełnianie ankiet za pieniądze Odpowiedz

    Bardzo ciekawy blog. Dodałem go do moich zakladek na pewno tu wroce.

  2. BestAllan Odpowiedz

    I have noticed you don’t monetize your site, don’t waste your traffic, you can earn additional cash
    every month. You can use the best adsense alternative for any type of website (they approve
    all websites), for more info simply search in gooogle: boorfe’s tips
    monetize your website

  3. MargaritaJuicy Odpowiedz

    Hello. I see that you don’t update your blog too often. I know that writing posts
    is boring and time consuming. But did you know
    that there is a tool that allows you to create new posts using existing content (from article directories or other blogs from your niche)?
    And it does it very well. The new posts are unique and pass the copyscape test.
    Search in google and try: miftolo’s tools

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

2 × 2 =