BMW M2 – test

Dzięki uprzejmości poznańskiego Inchcape Motor mogłem wreszcie dorwać się do BMW M2. W sumie to tak długo na to czekałem, że musiałem odczekać jeszcze dłużej zanim zdecydowałem się napisać kilka słów. Gdy emocje już opadną…

Jak po wielkiej bitwie kurz…

Testowany przeze mnie samochód miał skrzynię automatyczną, mój ulubiony błękitny lakier i w sumie to wszystko. Właśnie to podoba mi się w specyfikacji najbardziej. Przy konfigurowaniu M2 nie pobawimy się przez kilka godzin w zaznaczanie opcji. Samochód już bazowo ma większość rzeczy. Nie ma takiej sytuacji jak w przypadku Audi RS3, gdzie auto możemy doposażyć za kolejne 100 k. Tak właśnie powinno być w przypadku topowych wersji. Wystarczy zaznaczyć M2, skrzynię i przepis na udane 3,0 o mocy 370 KM gotowy. Good Job BMW! Na pewno pozwala to zredukować dysonans związany z wyborem opcji i rozsądnym gospodarowaniem budżetem na auto. Bierzemy M2 i mamy to co trzeba!

 

BMW M2

 

Wpierw krążyłem wokół samochodu jak lew. Nie po to, aby wyniuchać najciekawsze miejsce i zaznaczyć teren, ale z racji, że bryła samochodu jest imponująca. Podoba mi się tak bardzo, że nie mogłem oderwać wzroku od poszerzonych nadkoli. Bojąc się, że za moment nadejdzie koniec wakacji wbiłem się do środka i za pomocą przycisku obudziłem R6 z jedną turbiną. Zaczynała się najfajniejsza godzina tamtego dnia…

Z tego powodu nie przypomnę sobie niczego szczególnego z wyposażenia wnętrza. Powiem tylko, że fotele trzymały jak szalone i po dobrym ustawieniu ich miałem wrażenie absolutnej jedności z samochodem. Kierownica idealnie siadła w dłoniach. Manetki niczym przedłużenie myśli. Nic więcej nie pamiętam.

 

BMW M2

 

Ruszyłem i z dużą dozą nieufności zacząłem miarowo zwiększać poziom zanurkowania prawej nogi. W normalnym ruchu samochód jest idealną bronią. Krótszy niż M4 pozwala sprawnie przeskakiwać pomiędzy autami i łobuzować po okolicy. Gdy tylko zrobiło się bardziej pusto nacisnąłem go mocniej. Byłem przy tym zaskoczony przyczepnością tylniej osi a to właśnie tego się bałem najbardziej. Tak samo jak bałem się bezkompromisowości w codziennym użytkowaniu. Samochód jeździ jak dobrze skrojony hot-hatch. Wygląda przy tym jak egzotyk i jest tak samo często spotykany. Duże wow.

Automat pracuje poprawnie, na początku zaskoczył mnie tryb manualny, który pracował błyskawicznie przy wbijaniu biegów w górę, natomiast miał gigantyczne opóźnienie przy redukcjach. Na koniec miałem wrażenie, że samochód wraz ze skrzynią nauczył się moich ścieżek w mózgu związanych z częstymi redukcjami i zaczął działać żwawiej dodatkowo okraszając redukcje pufnięciami z wydechu jak przy okazji międzygazu.

 

 

Kilka rundek z otwartymi oknami i byłem w szoku z powodu dwóch rzeczy. Pierwsza to wyciszenie kabiny. Przy zamkniętych oknach jest naprawdę cicho. Gdy okna otworzymy słychać wydech, który mimo, że jest seryjny potrafi powiedzieć naprawdę dużo. Fajnie trzaska przy pełnym obciążeniu i rasowo oznajmia swoją obecność. Pamiętajmy, ciche samochody zabijają dzieci.

Teraz uwaga. Trzymajcie się mocno. Czas na zakręty. Ja pierdooooolęęęęęę…

Mózg mi urwało, ciągnął się za samochodem. Niesamowicie wyważona maszyna. Chyba nie jeździłem niczym seryjnym co pracowałoby tak harmonijnie i pozwalało na tak wiele. Chcemy zarzucić tyłem? Proszę bardzo… Z gazu czy z hamulca? Wbijanie się w zakręt na wciśniętym hamulcu powoduje, że tył delikatnie naciskając na środek auta wpycha je w zakręt samemu wychylając się. Do tego pozwala się w pełni kontrolować. Bajka. Naciskamy gaz na skręconych kołach i tył ucieka, ale dalej pcha przód i trzeba mocno się postarać, żeby sprowokować typowy chamski poślizg. Ten poślizg to ten szybki. Ten, który nie powoduje mocnego wytracania prędkości. Kojarzy mi się wyścigowo… Samochód jeździ jak gokart. Pieprzony niebieski gokart w automacie. Jest lekki w prowadzeniu i dzięki świetnemu zestrojeniu wszystkiego i dobrze położonemu środkowi ciężkości gra w tą samą grę co kierowca. Bajka.

Jak to działa na co dzień? Dla mnie idealny samochód. Pytanie co by mnie zmęczyło po tygodniu ciągłego użytkowania. Z tego co sprawdziłem do 200 jest cisza i jest stabilnie. Duży plus. Ma szanse na dalekie podróże. Jest wygodny, dobrze wyposażony. Może niekoniecznie dla czterech osób w środku, ale to pozostaje do zweryfikowania, ja nie próbowałem…

 

BMW M2

 

Tak się zesrałem tym skręcaniem, że nie powiedziałem Wam jak jedzie na wprost. W sumie to jedzie. Bardzo sprawnie, ale dzisiejsze mocne samochody przyzwyczaiły nas do dobrych osiągów i czas na poziomie poniżej 5 sekund do 100 km/h nie robi na nikim wrażenia. Tutaj jako gratis mamy bardzo fajne delikatne uślizgi po wklepaniu z miejsca. Gdybym miał opisać jak przyśpiesza to powiedziałbym, że poprawnie i nie mam nic do zarzucenia. Jest bardzo dobrze wystrojony w serii, może przydałoby się większe pierdolnięcie momentu obrotowego z dołu, ale to z kolei mogłoby utrudnić sterowanie samochodem w zakrętach. A chyba to jest jego największa zaleta.

Ok, gówno nogawką wytrzepałem. Zajebiste wrażenia. Polecam samochód. Na mojej liście must have się już znalazł. Teraz pozostaje czekać, aż znajdzie się w moim garażu…


Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

4 × 5 =