Rynek crossoverów dynamicznie się rozrasta. W dobie rosnącego do niewyobrażalnych rozmiarów X3, BMW ma w swojej ofercie coś mniejszego – model X2. Model ten w wersji M35i jest też swego rodzaju przełomem, gdyż wbrew oznaczeniom nie ma silnika R6, do którego byliśmy przyzwyczajeni przy wersjach 35. Dzisiaj napędza go poprzecznie montowane R4, o pojemności 2 litrów. I teraz pozostaje pytanie, jak samochód – właśnie w takiej konfiguracji radzi sobie na drodze i czy brak dwóch cylindrów to coś z czego powinniśmy się cieszyć, czy raczej po czym płakać…

Wspomniałem na początku o X3. Dałem się nabrać. Stojąc pod salonem wskazałem na nowe X3 komentując, że temu X5 fajnie w czarnym i M pakiecie. Kolega wziął mnie bliżej samochodu i kazał czytać oznaczenia z tyłu. Ok, nabrałem się. X3 spuchło niewyobrażalnie. Ja w nagrodę mogłem najeść się wstydu i nauczyć czytać. Bywa i tak.

Dziś jednak nie będę się tutaj rozwodzić nad tyjącym segmentem średnich SUVów. Ale jako ciekawostkę dodam, że dzisiejsze X3 jest większe niż pierwsze X5 pod każdym możliwym wymiarem… Wow. Dzisiaj pogadam Wam trochę o bohaterze tej czytanki czyli o BMW X2 M35i xDrive.

Wizualnie X2 jest super. Przynajmniej dla mnie. Niby małe, ale napompowane. Niby wyższe, ale nadal wydaje się kompaktowe. Na pewno jest w tym zasługa mocno opadającej linii dachu, które nadaje linii pojazdu bardziej zwarty i opływowy kształt. Dorzućmy do tego cały pakiet M, duże felgi, szerokie opony i cyk. Mamy ładny crossover. Jedyne co pozostawia niedosyt to agresja tyłu. Przydałby się jeszcze jakiś akcent pokazujący – JESTEM M, więc uważaj.

Wpierw rzuciłem tezę, że jest to fantastyczne auto… ale dla kobiety. Dzisiaj mimo mojego gigantycznego męskiego ego muszę powiedzieć, że mi też ten samochód przypasił. Nie wiem czy nie przypadkiem dlatego, że łączy wiele użytkowych cech SUVa pozostając nadal konkurencją dla usportowionych hot hatchy. Nawet mogę z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że X2 w wersji M kąsa oba segmenty!

Okej, powiecie, że SUVy kąsa, bo tak. Bo tak trochę wygląda, bo tak trochę wyższe, itd. Itp. Ale czemu kąsa Hot Hatche?

Odpowiedź jest prosta jak nabawienie się przeziębienia w pierwszy deszczowy dzień po lecie…

Silnik, wyważenie, prowadzenie.

Zacznę od najbardziej kontrowersyjnej (także dla mnie) kwestii – czyli silnika. Dotychczas nazewnictwo w BMW sugerowało jasno, że coś co ma 35 w nazwie ma 3,0 pojemności czyli rzędową szóstkę. Do tego mix turbin i wysokie moce. Okej. Jest git. 25 lat temu typowo 35 w nazwie to było 3,5 litra. Szło pewne rzeczy wywnioskować. Dzisiaj R6 zostało zastąpione przez R4. Dwulitrowe. Na dodatek ustawione poprzecznie, a nie wzdłużnie bo auto korzysta z innej platformy. To jest ten moment, że wieloletni fani BMW zamykają się w schowkach na szczotki i decydują się na założenie tam nowej osady. Ale proszę Was, wyjdźcie stamtąd. Ja też miałem z tym problem, ale przejażdżka X2 wyjaśniła mi to i owo.

Z racji takiego a nie innego silnika, z przodu samochodu spoczywa inna masa. I naprawdę jest dla mnie dużym zaskoczeniem jak ten samochód się prowadzi. Oczywiście inne prowadzenie było w trybie Comfort, a inne w trybie Sport. Będę dalej powoływać się na ten drugi tryb, bo właśnie z nim spędziłem weekend.

Samochód nie płuży. Samochód ochoczo wrzuca się w zakręty, na wyjściach pozwalając się zwinnie prowadzić jak po sznurku. Przy agresywnym dohamowaniu na granicy próby samobójczej i wrzucaniu się w rondo jest ogromna szansa, że wleci w nie bokiem. Wow! Muszę przyznać, że reaguje neutralnie i pozwala się wyczuć dając przy tym odrobinę emocji. Uważam, że w takiej konfiguracji z 4 cylindrami z przodu samochód naprawdę elegancko i lekko radzi sobie z moją rzeczywistością. A to nadal crossover z R4 pod maską. Moc? 306 KM ani ziębi ani grzeje. To taki standard.

Dane katalogowe mówią o tym, że łamie granicę 5 sekund do setki. Spoko. Na jedynce tego nie czuć. Ale moment wpięcia dwójki przy optymalnej trakcji (tutaj pomaga dopinany tył – Haldex 5 generacji) to jest istny rozpierdol. Dwójka jest soczysta maksymalnie i dopiero ona daje emocje. Dalej się rozpędza miarowo i dosyć sprawnie, aż do licznikowych 260. Chęci miał, ale sumienie w postaci kagańca mu nie pozwoliło. Ja oczywiście tak nie jechałem. Kolega mi mówił. Hehe.

Dźwięk? Chyba jest coś wspomagane w kabinie elektronicznie, ale w trybie sport otwiera się prawdziwa klapa w lewej rurce z tyłu. I przy przegazówkach (3-4 tysiące rpm) strzela sobie z tego niepozornego wydechu. Przy przepięciach biegów strzałów nie ma, aczkolwiek świadkowie mówią, że fajnie gada i dosyć charakternie. Jak każde auto usportowione – prosi się o wydech. Tak już jest. Środek jest wygłuszony i akustycznie nie jest uciążliwy.

System multimedialny obsługuje telefon po kablu i po BT – w obu przypadkach łączenie się jest tak samo szybkie jak Wasz bieg na biały skuter przy rozstroju żołądka. Inaczej mówiąc – siódma prędkość kosmiczna, światłowód.

Praca skrzyni biegów. Tutaj mam najwięcej zastrzeżeń, bo skrzynia ewidentnie jest najsłabszym ogniwem samochodu. W trybie auto jest spoko. Jak nie upalasz na limicie jest spoko. Jest dosyć bystra i chyba wyciąga wnioski. Natomiast przy agresywnej jeździe tryb manualny jest dużym rozczarowaniem. Skrzynia ma bardzo dużą zwłokę – szczególnie przy redukcjach. Uwaga, miłe w trybach sportowych – zmiana biegu przynosi wyraźny strzał w krzyż. Czuć, że nie jest to przypadek. Daję okejkę. Zestopniowanie 8 biegowej skrzyni oceniam jako wzorowe. Nie ma żadnych lagów czy uczucia przedłużającego się biegu.

Hamulce? Skuteczne, optymalnie skuteczne. Nie wiem jak z mocnymi hamowaniami przy wyższych prędkościach, ale do szybkiej jazdy w trasie, do której go wykorzystałem sprawdził się znakomicie. Nie było nerwowych ruchów, bicia czy przegrzewania się.

W środku wita nas typowa konsola BMW, czyli moja ukochana do daily. Naprawdę, od kilku ładnych lat jestem zakochany we wnętrzach i ich jakości w BMW. Do tego iDrive i świetne systemy nagłośnienia i mamy moją ulubioną kumulację. Fotele trzymają dobrze, narzekać mogą na nie tylko osoby, które kupują M bez świadomości do czego służy. Alcantara jest doskonałym wyborem, polecam. W samochodzie za dopłatą jest dostępny Head Up. Rozsądnie skonfigurowany pomaga podczas jazdy, szczególnie w szybkim tempie. Można ustawić na nim dokładnie informacje, jakie chcemy otrzymywać. Bingo. System multimedialny obsługuje telefon po kablu i po BT – w obu przypadkach łączenie się jest tak samo szybkie jak Wasz bieg na biały skuter przy rozstroju żołądka. Inaczej mówiąc – siódma prędkość kosmiczna, światłowód.

Kierownica z manetkami do obsługi przygłupiej skrzyni jest mięsista. Dobrze się w dłoniach układa, sterowanie z kierownicy wymaga nauczenia się i patrzenia na wskazania HeadUpa.

Podsumowując – samochód jest kompletny. Jest dodatkowo silnym graczem w segmencie… Wróć. W segmentach. Dwóch. Hothatche i sportowe crossovery. Bezpośrednia konkurencja? Ateca Cupra. Mercedes GLA 35AMG o tej samej nominalnej mocy. Co z ceną X2 M35i? 231 tysięcy to cena otwarcia. Ja zostawiłbym konfigurator na 272 bo kilka rzeczy jest warte uwagi. Naturalnie, potem rabat. No i oczywiście zaznaczcie kolor niebieski w konfiguratorze bo jest zjawiskowy. Ja jeździłem samochodem białym i chyba za mało rzucałem się w oczy. Kompaktowy hot crossovero hatch. Kto by pomyślał…

Add a comment

*Please complete all fields correctly

1 × 3 =

Related Blogs