4Nano Time Attack Challenge Pszczółki 2016

Wróciliśmy. Szczęśliwie. Po drodze nawet niebiosa płakały. 4Nano Time Attack Challenge w Pszczółkach obfitował w emocje i zdrową rywalizację. Była to kolejna impreza cyklu, w której brałem udział aczkolwiek pierwsza gdzie nie miałem szans samemu poupalać swojego samochodu. Wspominałem w poprzednim felietonie o Audi A3 z Nyceq garage. Niestety… Samochód nawet nie dojechał do celu. W połowie drogi zdecydował, że pocałuje w dupę przypadkową taksówkę. Nici z jazdy. BMW również skończyło uziemione na jakiś czas. Sprzęgło rozsypane w drobny mak raczej nie gwarantuje udanych doznań, aczkolwiek większość dnia na torze udało mu się przeżyć.

SONY DSC

Odkopałem się z wrażeń i pierwszej fali zmęczenia, więc czas na krótkie opisanie jak wyglądała tamta zapowiadana sobota. Dla większości dzień zaczął się odprawą o 8:30. W zasadzie byliśmy jedyną załogą, która tego dnia dojechała na miejsce. Wszyscy rozsądni ludzie przyjechali dzień wcześniej i nie byli styrani jak Beduini. My za to po 2 godzinach snu wyruszyliśmy z Poznania o 4 nad ranem. Było klawo. Zastanawia mnie jak to możliwe, że wjechałem BMW na lawetę, ale z lawety już nie można było zjechać jak ludzie. Kąty mniejsze, bo postawiliśmy ją w obniżeniu terenu, a i tak potrzebne było 7 osób żeby ją podnieść i ściągnąć własnymi siłami z lawety. Przez resztę dnia chodziłem jak obłąkany w 35 stopniowym upale, depcząc trawę, irytując kolegów i robiąc zdjęcia.

SONY DSC

4Nano Time Attack Challenge jest amatorską ligą organizowaną od kilku lat przez moich dobrych kumpli: Mariusza prezesa Ekipy-PN oraz Marcina – prezesa grupy Seat Racing. Prezesi całkiem dobrze poradzili sobie z tym zadaniem, ponieważ obecnie trwa już trzecia edycja i jeszcze nikt nie zginął. W ciągu sezonu odbywają się cztery wyścigi i jeden trening. Dzięki współpracy obu klubów i ich klubowiczów impreza jest na naprawdę wysokim poziomie. PS: Sam nawet zaliczyłem epizod machania flagą podczas sesji treningowych. W pełnym Słońcu. Niesamowite doświadczenie.

SONY DSC

 

Wśród samochodów nie zabrakło naturalnie Seatów, które w bardzo dużym składzie latały po torze puszczając soczyste bąki. Nie zabrakło również jednego Porsche 911 GT3, dwóch Clio Sportów i wszelkiej maści innych wynalazków, również japońskich (EVO, STI). Dużą niespodzianką zawodów okazał się biały Golf GTI w pakiecie Performance. Już podczas robienia zdjęć na torze podczas sesji treningowych widziałem, że dosyć trudno go złapać. Koniec końców zajął całkiem dobrą lokatę na koniec zawodów. Pierwsze trzy miejsca były naturalnie obstawione przez typowych sportowców. Porsche, EVO w pełnym sportowym rynsztunku i zeszperowany żółty Seat Leon Cupra, który dziś z seryjnym również ma niewiele wspólnego.

SONY DSC

Najwięcej o imprezie pewnie powiedzą zdjęcia zamieszczone w tym artykule, także zapraszam do oglądania. Wszystkim spragnionym mocnych wrażeń i bezpiecznej rozrywki na torze, nawet seryjnym autem polecam ligę 4Nano, gdyż jest to dobry sposób, aby poznać swój samochód i co gorsza zarazić się pasją do latania po torze. W przypadku tego drugiego nie znaleziono jeszcze skutecznego leku. No może poza krótkimi odwykami trwającymi tyle, co składanie samochodu przed kolejną rundą.

 

Zdjęcia:

 

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Zainteresowanych samymi zdjęciami proszę o kontakt  przez fanpage lub formularz na stronie.


Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

19 − fourteen =