­­Uwielbiam lekkie samochody. Przez kilka lat jeżdżenia tym i owym przekonałem się, że żadną mocą nie nadrobi się nadwagi. Z tego też powodu – szukając określonego performance samochodu w zakrętach kupiłem sobie Fiestę ST. Boże, jaki to jest fantastyczny samochód. Masa bliżej tony, czyli pudełko po zapałkach z zapakowane moimi złymi decyzjami. 200 koni z 1,6 litra. Manualna skrzynia biegów i do tego genialny zawias, który pozwalał bawić się tym samochodem, aż wypieki na polikach zbliżały mnie wizualnie do pięknie wygotowanego buraka. Jednak mocy było za mało, a gdy padał deszcz… to ehhh. Mimo dobrych opon i szczerych chęci wszystko już było na granicy jeśli chodzi o przekazywanie tego co jest na asfalt i pojawiały się fantazje. Oj Fiesto, gdybyś ty miała napęd na 4 koła z Focusa RS i te 100 koni więcej… Kurczę, ale byś była idealna. Nic bym nie zmienił w Tobie. Niestety mówiłem to za cicho, albo w złą stronę kierowałem swój wokal, bo Ford nic takiego nie zrobił. Ale usłyszeli to skośnoocy z Toyoty i już początkiem tego roku było wiadomo. Będzie rewolucja. Toyota GR Yaris.

GR w nazwie to skrót od Gazoo Racing, czyli departamentu w Toyocie, który ma kojarzyć się z motorsportem. Odpowiadają za wszystkie ciekawsze modele trafiające na drogi i przygotowują auta do odnoszenia sukcesów na torach wyścigowych i odcinkach specjalnych. Misja Yarisa, by zamieść cały wszechświat wydawała się dość karkołomna, ale przyświecał temu cel – stworzenie bazy samochodu do udziału w rajdowych mistrzostwach świata. Więcej o samochodzie dowiedzieliśmy się na początku 2020 roku, a późną wiosną zaczęła się przedsprzedaż. 60% aut sprzedało się właśnie w przedsprzedaży. Świat motoryzacyjny oszalał na punkcie Toyoty. Nikt w tym roku nie mówił o niczym innym, najważniejsza była mała Toyota. Śmiało mogę powiedzieć, że wśród moich znajomych i według mnie panuje przekonanie, że premiera tego samochodu była najbardziej wyczekiwaną w tym roku. Takiego szału nie było przy reaktywacji Supry. Ba, nawet w połowie tak często nie był poruszany temat sportowej legendy jak tego małego miejskiego piździka.

Na Yarisa czekałem z entuzjazmem i przebierałem nogami. Powiem więcej, miałem taki chwilowy stan, że rozważałem zamówienie tego samochodu. Nowe auto, fantastycznie zapowiadający się napęd na 4 koła. Świetne osiągi i wygląda nienajgorzej. Jednak uznałem, że z Focusem RS było podobnie, a na koniec swoją awaryjnością (mimo tego jak genialnym jest samochodem) przyćmił wszystko od Subaru zaczynając a kończąc na Alfie. Bałem się takiej mocy z 3 cylindrowego silnika i uznałem, że nie polecę w ciemno i poczekam, popatrzę.

Popatrzyłem. Zauroczył mnie ten samochód. Bardzo dużo się o nim mówiło i oczekiwania były wysokie. Dane na papierze sugerowały absolutny przeciąg. Najmocniejszy aktualnie seryjny 3-cylindrowiec na świecie. 1,6 pojemności. 261 KM. Najważniejsze – napęd na 4 koła z Torsenami, czyli jest profi. Masa niecałe 1300 kg, więc trochę ciężej niż Fiesta, ale rozwiązania w napędzie oraz moc samochodu powinny to elegancko rekompensować. Zostając w temacie napędu, bo – umówmy się – to jest najważniejsza składowa tej zabawki, to działa on w trzech trybach. Normal, Track oraz Sport. W trybie Normal można parkować w garażu – większość siły trafia na przód. Tryb Track z kolei dąży do neutralności i rozkłada moc po równo na obie osie. Natomiast tryb Sport, ten pozwala skuteczniej nawracać i udawać tył napęd – rzuca aż 70% napędu na tył. To w sumie z technikaliów wszystko, bo niewiele więcej się tutaj liczy i niewiele więcej jestem w stanie pojąć. Teraz trzeba zbadać to na żywo.

Pierwsze spotkanie z Yarisem odbyło się dzięki uprzejmości dealera Toyota Ukleja w Poznaniu. Czarny Yaris, z pakietem Sport, czyli obowiązkową pozycją, w której dostajemy między innymi wspomniane Torseny na obu osiach. Samochód miałem na jeden dzień. Trochę mokro, ślisko, zimno – opona letnia. Może coś się poznamy. Siadłem do samochodu i pierwsze rozczarowanie. Jak można tutaj obniżyć fotel? Niestety, był maksymalnie obniżony, a nad moją głową zostało miejsce na kartkę papieru. Pod warunkiem, że nikt nic na niej nie napisze, bo tusz by się już nie zmieścił… Wrażenie klaustrofobiczne. No nic, zapinam pasy i jadę. Trzycylindrowiec brzmi jak w Matizie. Nie robi wrażenia. W środku wspomaga go głośnik, ale to nie robi mi w żaden sposób dobrze. Wyjeżdżam na luźniejsze tereny, odkręcam do końca. Nie ma co czekać, mamy mało czasu. Pod obciążeniem samochód zupełnie inaczej hałasuje. Klekot 3 cylindrów zostaje zagłuszony przez świst z wydechu, który wyraźnie słychać w środku. Wow. Sprzęgło, kolejny bieg. Yaris szalony, nadal się napędza. Biegi są względnie długie, świst ustaje tylko na moment przy przepięciach. Trakcja jest non stop. Mimo mokrego i zimnego asfaltu. Wszystko to działo się w standardowym trybie napędu, w którym 60 % napędu trafia na przód. Na chwilę zapomniałem o doskwierającym mi braku miejsca nad głową. Może faktycznie to ma tak działać? Stan zagrożenia podświadomy, więcej adrenaliny, większe skupienie na torze i podczas jazdy. Hmmm.

Dzień minął mi na sprawdzaniu Yarisa jak jeździ za oraz przed Peugeotem Mateusza z WTC (dzięki Mati!!!) oraz, w którym momencie Piotr (cars.behind.the.lens – dziękuję za fotki!) zwisający z okna przestaje być widoczny przez duże lusterko wsteczne, pod którym został umieszczony ogromny ekran. Dość średni temat na sprawdzanie najważniejszego technicznego debiutu tego roku… Owszem, próbowałem wyjeżdżając z dróg podporządkowanych zarzucać dupą, zmieniać tryby itd., ale to była tylko namiastka. Samochód mimo słabszych warunków pogodowych miał i tak niesamowity grip i celowe pozbywanie się go było już naprawdę niebezpieczne. To co zdążyłem na drodze docenić to hamulce. Już na samym początku przy mocniejszych hamowaniach dały mi do zrozumienia, że tutaj jest ogromny zapas. Po prostu jest. Mówiły mi: „Nudny jesteś FastLife, nas nie zamęczysz takimi nędznymi próbami drogowymi”. Nie dyskutowałem z nimi. Miały racje…

Potrafi wszystko i wszystko przychodzi mu z lekkością. Tryb Track ewidentnie pomoże zrobić dobre czasy na torze i przypilnować linii. Ale teraz pytanie czy w trybie Sport będzie się można bawić?

Zrobiliśmy materiał, oddałem kluczyki, oddałem samochód i miałem ogromny niedosyt. Z początkowego rozczarowania pozycją czy dźwiękiem – Yaris dał mi kilka solidnych powodów, żeby spodziewać się po nim duuuużo więcej, niż mogłem doświadczyć na drodze w ciągu jednego dnia. Siedziałem i myślałem. Myślałem i siedziałem. Nie pamiętam kiedy ostatnio jakikolwiek samochód zostawił mi po sobie tyle niewiadomych. Może trochę M2, ale nie w takim stopniu jak Yaris! Na szczęście problem został szybko rozwiązany przez Mariusza Miękosia, który zaprosił mnie na trening do FastLine Racing Academy na Tor Łódź. Właśnie na trening ich nowym nabytkiem, czyli Yarisem od Gazoo Racing.

Warunki znów były ciężkie, a to mnie tym bardziej cieszyło, gdyż dawało to szanse na więcej zabawy z napędem samochodu. Przez większość dnia padał deszcz i każde kółko zrobiłem po mokrym torze. Yaris był praktycznie identyczny z tym jaki testowałem w Poznaniu poza jedną zasadniczą różnicą. Opony semi-slick – Federale 595. Doskonały przepis na mokry tor. Ruszajmy…

Zatem tak. Teraz skończyły się żarty. Yaris jest w środowisku, które powinno mu odpowiadać najbardziej. Czas go trochę pomęczyć. Zaczynam jeździć po torze Łódź. Jest coraz więcej wody na torze, więc przyczepności powinno być coraz mniej. Przesuwam limity Yarisa coraz dalej. Najważniejsze przede mną, porównanie trybu Track z trybem Sport, bo w sumie to jest ta niewiadoma, po którą tutaj przyjechałem. Zaczynam od Track. 50:50. Coraz śmielej doduszam samochód na wyjściach z zakrętów i mam wrażenie, jakby był niewzruszony. Odrobinę gubi przyczepność jednocześnie nadal słuchając poleceń i jadąc tam gdzie wskazuje mu pozycja przednich kół. Jest w tym przewidywalny i słucha. To co mnie urzekło to wyjątkowa precyzja w sprzężeniu gazu z napędem. Nie czuć tutaj żadnej zwłoki, do czego przyzwyczaiły mnie samochody z dołączanymi napędami. Bo tutaj jest dołączany prawda? Yaris milimetr na gazie od razu przekłada na komunikat do całego układu napędowego i każdym poślizgiem można sterować. Owszem, potrafi być podsterowny. Potrafi też wejść w nadster. Potrafi delikatnie dupą ustawić się podczas dohamowania do zakrętu. Potrafi wszystko i wszystko przychodzi mu z lekkością. Tryb Track ewidentnie pomoże zrobić dobre czasy na torze i przypilnować linii. Ale teraz pytanie czy w trybie Sport będzie się można bawić?

Przesiadłem się do Yarisa po kilku okrążeniach na mokrym torze Suprą na semi slicku. Tył napęd, każde spojrzenie na pedał gazu wywołuje poślizg, trzeba być czujnym. Yaris w trybie Sport zamienia się w małego potwora do latania bokami, ale mniej nerwowego niż typowe RWD tak jak Supra. Ręczny bez zębów, którego użycie od razu rozłącza tylną oś pomaga zarzucić kuprem. Samochód dzięki swojej lekkości połączonej z wysoką mocą pięknie idzie bokiem na wyjściach z zakrętów i równie błyskawicznie jak na gaz reaguje na kontry. Dwa różne tryby napędu i absolutnie dwa różne oblicza samochodu. Bardzo mi się to podoba.

Ten samochód powstał z myślą właśnie o takiej zabawie. Mam wrażenie, że jego celem jest zastąpić Focusa RS na wszystkich amatorskich imprezach. Pieniądze za Yarisa są przystępne, bo można było go kupić już za 160 tysięcy złotych z uwzględnieniem napędów. Jak mi powiedział Mariusz Miękoś podczas naszego spotkania na torze, w Yarisie 155 tysięcy płaci się za napędy, reszta kosztuje 5 tysi, albo jest po prostu gratis. Jestem w stanie się zgodzić, bo to co ten samochód wyprawia podczas jazdy i umiejętnego korzystania to naprawdę fenomen. Dorzucić mu tylko 50-100 KM i sprawić by wcześniej wstawał i myślę, że Focus RS może być w kategorii funcara zdetronizowany.

Za dużo o jeździe drogowej Wam nie powiedziałem. W sumie to nie wiem co mógłbym powiedzieć, skoro jednak tor jest ewidentnie miejscem bardziej sprzyjającej Yarisowi… No cóż. Hamulce nawet na torze miały ogromny zapas i samochód nawet dziwnie nie pachniał. On po prostu dawał się upalać i nie wykazywał przy tym żadnych oznak zmęczenia. Fantastyczny wynalazek. Toyota, wierzę w sukces tego urządzenia i trzymam kciuki za kolejne rewolucyjne i rewelacyjne auta dla kierowców. Dziękuję!

Add a comment

*Please complete all fields correctly

four × 4 =

Related Blogs