Chwila bezdechu. Start spod świateł. Ogromna siła wciska mnie w fotel i dzięki temu, że trzymam się kierownicy nie przeciśnie mnie przez pory skóry przedniego fotela prosto na tylną kanapę. Kolejne biegi wskakują błyskawicznie. Przyczepność jest. Po chwili wyświetlacz przed oczami informuje mnie, że jest dużo za dużo. Prawa stopa ląduje na hamulcu i wektor sił działających na mój organizm zmienia kierunek. Następny jestem ja, zmieniam kierunek swoich starań, tym razem pilnując, żebym nie dotknął czołem przedniej szyby. Za moment powtarzamy spektakl. Doskonały trening dla ciała i duszy, gdybyś chciał zostać pilotem. Pilotem myśliwca. Witam serdecznie na pokładzie poliftowego BMW M5 Competition.

Generacja F90 jest dla BMW M5 przełomowa. Samochód po raz pierwszy dostał napęd na cztery koła, który zbliżył go do wzorcowego pod kątem trakcji i przydatności na co dzień Audi RS6. Dotychczas M-ki były wulgarne, brutalne i z dużym zadowoleniem sprawdzały cojones kierowcy uślizgując tylną oś. Coraz większe moce przekraczające dzisiaj 600 KM oraz specyfika klienta, który szuka takiego typu samochodu wymogły na BMW zmiany w tej materii. Na szczęście BMW nie zapomniało o świrach, którzy raz w tygodniu chcą wrzucić relację z tagiem #drifthappens prosto z MTown i specjalnie dla nich napęd ma użyteczną funkcję przerzucenia wszystkiego na tył, żeby okazjonalnie wkroczyć do akcji w kłębach dymu. Fajnie, nie? O tym za chwilę.

Dzisiaj już na samym początku tekstu, bez trzymania Was w niepewności określę o co chodzi w tej klasie samochodów i do czego one służą. To są typowe narzędzia pracy. Szybkie narzędzia pracy. Przyjemne i wygodne gabinety, które wywiążą się z powierzonych zadań w każdych warunkach. Power saloon, bo tak wypada je nazywać, są samochodami dla klasy menadżerskiej, która przy pomocy autostrad musi się teleportować z jednego spotkania na drugie. Czasami samolot nie wchodzi w grę, a czasami 200 km pomiędzy miejscowościami jest zupełnie niewarte przechodzenia przez bramki i czekania na start. Skoro można to zrobić w godzinę samochodem to, jaki sens szukać miejsca na parkingu pod lotniskiem? Więcej czasu zajmie wypicie szklaneczki whisky on ice na lotnisku niż sama droga. A i elastyczność pracy się zmniejsza. Power saloon rozwiązuje ten problem transportując w komfortowych warunkach użytkownika we właściwym sobie tempie.

Dotychczas BMW oferowało swoje mocne biuro na kółkach w charakterystycznym, wymagającym uwagi wydaniu. Samochód miał w ostatniej generacji turbodoładowane V8 o mocy 560 KM i napęd na tył. W jeszcze wcześniejszej wysokoobrotowe V10 o mocy 507 KM i napęd na tył. Tymczasem Audi oferowało przez cały czas stały napęd na 4 koła przy podobnym poziomie mocowym. Kierowcy z mniejszą pewnością siebie i mniejszymi cojones wybierali samochód z Ingolstadt. Aż do 2017 roku, gdy BMW zaprezentowało w BMW M5 wspomniany napęd na cztery koła z możliwością pełnego jego odłączenia. Świat zadrżał w posadach, MTown poszerzyło granice swojej jurysdykcji. Genialne wyjście naprzeciw potrzebom klienta. Trochę jak mieć ciastko i zjeść ciastko, bo M5 nadal odnajduje się w funkcji dzikusa. No i właśnie, jak to działa?

Te parametry wraz z napędem na 4 koła przekładają się na 3,3 sekundy sprintu do setki i trochę ponad 7 w sprincie od setki do dwóch. Osiągi wręcz fantastyczne i jeszcze niedawno zarezerwowane jedynie dla supersamochodów. To wszystko dzisiaj dostępne w BMW 5. Mózg, aż płonie.

Ja spotkałem się po raz pierwszy z czteronapędowym M5 w wersji Competition po liftingu. Tutaj szczególne podziękowania za zaufanie dla BMW Smorawiński w Poznaniu. Polift w przypadku M5 różni się przede wszystkim zawieszeniem tylnej osi – teraz jest to samo co w BMW M8 – dzięki temu lepiej odnajduje się podczas szybkiej jazdy po autostradzie, bo nie jest po prostu tak twardo i bezkompromisowo. Oprócz tego zmiany można zaobserwować w środku – teraz wybór trybów jazdy odbywa się za pomocą jednego przycisku na konsoli środkowej. Z zewnątrz polift wyróżnia się głównie z przodu. Ma inne reflektory – tutaj laserowe, do tego większe nerki. Z tyłu z kolei inna lampa. Są jeszcze inne kosmetyczne różnice, ale praktycznie nie rzucają się w oczy. Pod maską nadal pracuje ten sam ośmiocylindrowy silnik o mocy 625 KM i pojemności 4,4 litra. Moment obrotowy – 750 Nm jest dostępny już od 1800 rpm, co wyraźnie można odczuć w reakcjach samochodu na wciskanie pedału gazu. Te parametry wraz z napędem na 4 koła przekładają się na 3,3 sekundy sprintu do setki i trochę ponad 7 w sprincie od setki do dwóch. Osiągi wręcz fantastyczne i jeszcze niedawno zarezerwowane jedynie dla supersamochodów. To wszystko dzisiaj dostępne w BMW 5. Mózg, aż płonie.

Jak to jeździ? Fantastycznie. Wiadomym jest, że ciężko oczekiwać wyjątkowej zwinności i lekkości prowadzenia po samochodzie ważącym dwie tony. Mimo to samochód dość sprawnie skręca i co ważniejsze pozwala coś z tej jazdy na limicie odczuć. Oczywiście nie jest to samochód torowy, ale wstydu być nie powinno. Najważniejsza dla mnie cecha to charakterystyka napędu. Ten może funkcjonować w trzech trybach – 4WD, 4WD Sport oraz RWD. Ten ostatni jest dostępny jedynie przy pełnym rozłączeniu asystentów. Sprawdź mnie, jeśli potrafisz. Myślę, że większość użytkowników będzie korzystać z dwóch pierwszych. Ja szczególnie skupiłem się na drugim. Warto go przyprawić skromnym wydłużeniem smyczy kontroli trakcji. Do tego służy tryb MDM. Oznacza on M Dynamic Mode. Asystenci odchodzą wtedy na krok i pozwalają nam na więcej, jednak w dalszym ciągu wkraczając do gry, gdy naprawdę przeholujemy. Dalej jest tylko tryb ESP OFF. W trybie MDM i 4WD Sport można poczuć dokładnie charakterystykę napędu, a tutaj mam na myśli szczególnie faworyzowanie tylnej osi. Zostało BMW w BMW. Samochód naddaje delikatnie tyłem jednocześnie dając się kontrolować. Oczywiście nie jest to poślizg RWD i trzeba się go nauczyć, bo ten przód mimo wszystko ingeruje i trzeba troszkę inaczej podejść do kontrowania kierownicą. Czuć, że 4WD ma „skuteczność” na drugie imię i w dalszym ciągu podstawowym zadaniem kół pozostaje generowanie przyczepności, a nie jej utrata, co dużo lepiej pasuje do konkurowania ze wspomnianym RS6 na Torsenie. Tryb RWD jest tutaj dodatkiem i to dosyć miłym, ale ilu kierowców z tego skorzysta? Podejrzewam, że garstka. Większość chce mimo wszystko w każdych warunkach bezpiecznie i bezstresowo dotrzeć z punktu A do B, a nie katować samochód na torze. Zwłaszcza, że mimo genialnego napędu i zawieszenia M5 Competition nadal waży dwie tony i ewidentnie mimo dużych starań i nakładów – dalej fizyki się nie oszuka. Nie zmienia to faktu, że prowadzi się przyjemnie neutralnie. Wręcz z drobnym wskazaniem na nadster, ale może to moje odczucie, podczas małej prowokacji samochodu z gazu.

Porozmawiajmy o pieniążkach. BMW ma w swojej ofercie model na otwarcie, czyli M550i XDrive. Fantastyczna opcja na daily, kosztująca od 435 tysięcy złotych. Dalej jest już M5, czyli 600 KM zaczynające się od 579 tysięcy złotych. Pakiet Competition wymaga dopłaty ponad 43 tysięcy. W zamian dostajemy twardsze zawieszenie o nastawach nastawionych bardziej na sport. Do tego akcenty w kolorze czarnym, kute felgi 20 cali i 25 KM więcej. Czy warto? Nie wiem, wydaje mi się, że kłóci się to z przeznaczeniem samochodu i dużo lepiej finansowo przy korzystaniu drogowym wyjdzie wersja bez magicznego Competition. Samochód i tak w większości przypadków używany jest do międzygalaktycznych podróży autostradowych, więc twardsze zawieszenie może nie być tutaj, aż tak konieczne. Na pewno jest to statystycznie najczęstszy wybór osób, które M5 kupują. Ja widziałem może dwa egzemplarze M5 bez Competition. Czyli jak widać, jak ktoś kupuje M5, to idzie w najsroższą wersję. A nuż sąsiad kupi sobie Competition i co wtedy? Z tego co wiem, u naszych zachodnich sąsiadów takiej tendencji nie ma, ale taki mamy klimat. Jedno jest pewne, dobić do 800 tysięcy w konfiguratorze nie jest niemożliwe.

W środku na użytkownika czeka wysokiej jakości wnętrze. Testowany przeze mnie egzemplarz miał jasną skórę i był wyposażony w absolutnie wszystko czego można oczekiwać od tego typu auta. Fotele z funkcją masażu, podsufitkę z antracytowej alcantary (5750 zł) , deskę rozdzielczą pokrytą skórą czy lakier z grupy Frozen. Do tego laserowe reflektory, automatyczne domykanie drzwi i kluczyk niczym smartfon. Można dokupić także rzeczy zbytku takie jak karbonowa osłona silnika za 5750 zł czy ceramiczne hamulce za ponad 40 tysięcy, pytanie czy jest to potrzebne. Ja dosyć powątpiewałem w skuteczność ceramiki wychłodzonej jazdą autostradową i zaskoczonej nagle hamowaniem, gdy pojawi się intruz na lewym pasie. Z informacji, jakie posiadam wynika, że BMW monitoruje temperaturę tych hamulców i poprzez delikatne zwieranie klocków na tarczy podczas jazdy (praktycznie nieodczuwalne) dba o to, aby zestaw nadmiernie się nie wystudził ani nie pokrył wilgocią i był zawsze w gotowości. W tej sytuacji nie znajduję już kontrargumentu i osoby zainteresowane wydaniem dodatkowych 40 tysięcy mogą czuć się bezpieczne.

Gdybym miał dzisiaj wybrać jeden uniwersalny samochód w tej klasie do kompletnie wszystkich zastosowań byłoby to właśnie BMW M5. Samochód w zależności od traktowania odwdzięczy się rozsądnym spalaniem od 12 do 24 litrów na 100, co przy tych osiągach jest wynikiem jak najbardziej zadowalającym. Do tego pozwoli narobić wstydu większości samochodów egzotycznych. Ugości też kierowcę i pasażerów w przestronnym i eleganckim wnętrzu zapewniając komfortową podróż. Ma wszystkie możliwe udogodnienia i w moich oczach samochody tej klasy są pokazem możliwości producenta w każdą stronę. Zarówno, jeśli chodzi o jakość wykończenia wnętrza, nowinki technologiczne jak i sam performance, którego nie doświadczymy w pozostałych modelach, nawet tych droższych (klasa lux). Taka wisienka na torcie, crème de la crème, diament w koronie. Oczywiście na tor, mimo znaczka Competition, nie pojechałbym tym samochodem, ale na drodze sprawdzi się znakomicie i dzięki charakterystyce prowadzenia i możliwości zmiany ustawień napędu pozwoli się czasem nie nudzić.

Blog Comments

W tym samochodzie chyba nie można się nudzić. Niesamowite osiągi silnika i ten nowoczesny, drapieżny design. Czerń podkreśla charakter tego samochodu. W środku piękne wykończenie, wszystko podświetlone jak należy. Do tego można dodać perfumy do samochodu. BMW M5 w tej wersji to prawdziwy kunszt inżynierów z Bawarii.

Add a comment

*Please complete all fields correctly

five + two =

Related Blogs