Większość z nas ułożyła już sobie w głowie obraz idealnego samochodu o wielu zastosowaniach. Duża przestrzeń w środku, zaskakujące osiągi i kompromis pomiędzy tym, czego pragniemy, a tym, co potrzebujemy. Chwila ciszy. A teraz osoby, które pomyślały o Skodzie Octavii Combi w dieslu, poproszę o to, abyście wyszli.

Emocje, przeciążenia, trochę hałasu – to faktory, jakich potrzebuje niejeden mężczyzna, aby funkcjonować. Aby nie mieć potem głupich pomysłów. To jest właśnie ta odrobina adrenaliny i szaleństwa, która pomaga funkcjonować.  No, ale w garażu masz miejsce na jeden samochód – resztę garażu zajmują u Ciebie prawdopodobnie rowery, które dwa razy do roku musisz zmieścić na dach (cabrio i coupe zatem odpada) i samochód numer 2, który użytkuje Twoja kobieta. Hmmm. Ajaj. Czyżby klops?

Z pomocą dla ludzi szukających wszechstronności producenci trzech wiodących niemieckich marek premium pokazali rozwiązania już wiele lat temu. Mowa oczywiście o usportowionych samochodach klasy E. BMW 5 z literką M od 84 roku. Mercedes E36 AMG od 95 no i Audi A6 zmieniające się w S6 już od 94 roku, a w RS6 od 2002 roku. Z biegiem lat, potrzeba mocy rosła i koncerny ścigały się ze sobą o miano najlepszego sedana z jajami. Dochodziły kolejne setki koni, lepsze zawieszenia, wyposażenie, hamulce, osiągi. Ale ostatecznie jaja – jajami, potrzeba odrobiny pragmatyzmu w tym wszystkim. Walka była równa to momentu, aż nie spadł deszcz albo śnieg. I to właśnie w cięższych warunkach atmosferycznych przewagę zdobywało Audi. Stały napęd na 4 koła pozwalał przenosić coraz większą moc na asfalt bez utraty przyczepności. Dla osób podróżujących dużo i szybko? Bomba. Dla osób jeżdżących podczas każdej pory roku? Bomba. I to była ta niekwestionowana przewaga, którą podkreślali właściciele Audi.

W roku 2007 pojawiła się generacja C6. Wtedy jeszcze występowała zarówno jako Avant jak i sedan, podobnie jak poprzednik. Wyposażona była w silnik V10 o pojemności 5 litrów oraz dwie turbiny, które pozwalały wycisnąć z niego 580 KM! Już w specyfikacji salonowej ten samochód robił przeciąg. Szczególnie, jeśli myślimy o przyspieszaniu. Dwutonowe RS6 katapultowało swoje ciężkie cielsko do pierwszej setki w 4,5 sekundy (4,6 Avant), co na tle ówczesnych konkurentów było wynikiem akurat, szczególnie, że dzięki napędowi wynik był powtarzalny w warunkach drogowych. 4,7 sekundy w warunkach laboratoryjnych potrzebowało lżejsze o jakieś 200 kg ówczesne M5 V10 E60 (wysokoobrotowe love), natomiast E63 AMG W211 dzięki również niskiej masie podobno kiedyś zrobił to w 4,5 sekundy. W praktyce wiemy jak mogło to wyglądać na drodze.

No, ale, gdyby te kosmetyczne różnice na papierze były czymś niewystarczającym dla właścicieli Audi to z pomocą przychodziła cała rzesza tunerów, którzy do dzisiaj oferują sposoby na znaczące zwiększanie mocy, aby w jeszcze większym stopniu wykorzystać przewagę napędu. W tej generacji 1000 KM przestało już kogokolwiek dziwić i tego typu setupy potrafią przemieszczać się nawet względnie bezawaryjnie.

Pod dupką ciepło, miękko, wygodnie. Relaksujesz się. Zamknijcie oczy i to sobie wyobraźcie. A teraz dodajcie sobie opcję, że salon się przemieszcza. Bardzo szybko.

Ja miałem okazję przejechać się RS6 po delikatnym wzmocnieniu od MTM, dzięki uprzejmości Bartasa z Auto Pasja Biały. Samochód był na sprzedaż i zniknął tak samo szybko jak wszystko z jego garażu, co przeznaczy do sprzedaży, także tym bardziej cieszę się, że zdążyłem ten samochód obadać. Po modyfikacjach pokazał 650 KM, a wspomniane tuningi oprócz sterownika objęły również układ wydechowy i dolotowy.

Z zewnątrz samochód troszkę już się zestarzał. Aczkolwiek w tym przypadku w połączeniu z niecodziennym granatowym lakierem robił ogromne wrażenie. Środek w kolorze pomarańczowym z palety Audi Exclusive robił jeszcze większe wrażenie. Z jednej strony cofałem się w czasie o jakieś 10 lat patrząc na wskaźniki, interfejs i deskę rozdzielczą, z drugiej czułem zupełnie inny zapach skóry niż we wszystkich nowych samochodach. Do tego wykończenia we włóknie węglowym – wszystko to z aurą wysokiej jakości materiałów i świetnego spasowania. Wszystko pasuje. Jest w tym magia, którą ciężko opisać.

Za felgami skryte były hamulce ceramiczne. Trochę mnie ten wybór nie dziwił, gdyż te dwie sprawnie napędzające się tony wymagają sprawnego układu hamulcowego. Szczególnie przy agresywnym traktowaniu. Gorzej trochę z autostradami. Wychłodzona ceramika podczas dłuższego przejazdu z wysoką prędkością i nagła potrzeba hamowania mogą spowodować dość duży żużel w gaciach. No, ale cóż. Trzeba jechać tak ostro, żeby hamować co chwilę.

Teraz najważniejsze. Jazda. Zobrazuję to tak: Wyobraźcie sobie kanapę w salonie. Dobre kino domowe. Cisza. Dom pośrodku niczego. Nic Cię nie rozprasza. Odpalasz sobie ulubiony koncert i cieszysz się otulającym Twoją głowę dźwiękiem. Pod dupką ciepło, miękko, wygodnie. Relaksujesz się. Zamknijcie oczy i to sobie wyobraźcie. A teraz dodajcie sobie opcję, że salon się przemieszcza. Bardzo szybko. Więc teraz musicie otworzyć oczy, żeby tym pilotować. Przeciążenia Waszej kanapy nie pozwalają się od niej oderwać. Ogólnie, to nieprzyzwyczajony organizm jest potem cały obolały.  A dalej jest wygodnie. To, co trzeba zrobić, by nie bolało to poddać się temu i przyzwyczaić. Tak już będzie przy mocach 600 KM i nieograniczonych pokładach trakcji.

Skrzynia automatyczna, starego typu – Tiptronic z możliwością samodzielnej zmiany przełożeń prezentuje coś zupełnie innego, niż jesteśmy przyzwyczajeni dzisiaj. Biegi zmienia szybko, ale wcale nie najszybciej. Skrzynie dwusprzęgłowe potrzebują dużo mniej czasu i dają zupełnie inne wrażenie. Ale wszystko ma swoje plusy i minusy. Skrzynia zdaje się chodzić delikatniej, co przy tej mocy i przeciążeniach jest niesamowite.

Procedury startu nie ma w tym samochodzie. Wciskasz gaz i jedziesz. Każdy kolejny bieg dociska Twoje gałki oczne do mózgu. Sprawia, że tracisz apetyt. Tak jest do 200-220. Potem sytuacja odrobinę się uspokaja, ale nadal przyrosty prędkości są znaczne. Zabawa trwa w najlepsze do 250 km/h. Żartuję. Większość egzemplarzy ma już zdjęte ograniczniki prędkości i seryjna sztuka może łatwo przekroczyć 300 km/h. Testowany egzemplarz według RaceLogic rozpędzał się do 308 km/h (licznikowe 320), natomiast setkę osiągał w 3,8 sekundy. To raptem 0,2 sekundy gorzej niż Nissan GTR z początku produkcji (2008), czyli dokładnie z tego samego okresu. A pamiętacie jak wszyscy dotykali się w miejscach intymnych na myśl o osiągach GTRa. Więc, poczujcie to samo w kanapie w salonie. Bez nadmiernych hałasów w idealnie wyciszonej kabinie.

Tak, wyciszona kabina. Niezależnie czy jedziesz równo 150, czy 250 w środku jest cisza. Możesz nadal delektować się delikatnym brzmieniem wokalu Beaty Kozidrak albo Piaska, który bez problemu wyłapiesz w środku. Nic nie znika, nic się nie rozmywa. Idealnie na trasy. Oczywiście pod obciążeniem słychać głównie pięknie brzmiący silnik, ale przy równej prędkości jest absolutna cisza. Można nawet zaprzątnąć sobie głowę rozmową przez telefon albo z pasażerem. I nie trzeba krzyczeć do siebie. Klasa.

Z cyklu opowieści autostradowych – 80-litrowy bak starczy albo na 700 km albo na 400. W zależności czy jedziesz 120 km/h czy 240-250. To całkiem przyzwoity rezultat, szczególnie, że przy tej drugiej opcji trochę hałasu trzeba zrobić, a przy pierwszej auto jest bardzo oszczędne jak na swój gabaryt i pojemność silnika. Oczywiście pod papuciem jak zawsze turbo musi wypić, ale równe prędkości wydają się mocno oszczędzać to auto. Po zjeździe z nudnej autostrady można korzystać z ogromnego momentu obrotowego dostępnego dość wcześnie, aby uprzyjemnić sobie wyprzedzanie. Uwaga. Nabieranie prędkości i izolacja w środku są dość złudne. Wyprzedzisz przy pełnym obciążeniu dwa tiry i musisz odszukać w pamięci opcję „mocne hamowanie”. Nie każdy łuk da się pokonać z prędkością 200 km/h. Szczególnie w dwutonowym kombi.

Praw fizyki nie da się oszukać stąd 420 mm z sześciotłoczkiem z przodu w przypadku ceramiki lub 390 mm przy seryjnym hamulcu. Aczkolwiek trzeba pamiętać o gabarycie, bo masy samochód przy dużych prędkościach nie gubi i hamulec jest potrzebny dość często przy agresywnej jeździe. Trzeba mu po prostu zaufać. Zawieszenie jest pneumatyczne i pozwala wybierać spośród kilku opcji. Ja sprawdzałem głównie wersję Dynamic, i naprawdę jest inteligentnie. Ciężko uwierzyć, że samochód może przy tej masie tak sprawnie i szybko pokonywać zakręty. Nawet z nierównościami. Przy niższych prędkościach i mocnym dodaniu gazu w zakręcie mam wrażenie, że powinien zaraz zerwać przyczepność i sypnąć jakimś delikatnym bokiem, ale do tego jeszcze długa droga. Torsen razem z pneumatyką doskonale sobie radzi i jest po prostu skuteczny. Nie ma w tym dreszczy, nerwowości. Jest spokój, opanowanie. Jak u doświadczonego sportowca. Bez agresji. Skuteczność. A co z walorami daily? Tryb Comfort sprawia, że dziur praktycznie nie ma. Tak jakby, wzywał walec i ekipę remontową i ta kładzie nowy asfalt przed nami na bieżąco. Mimo 20 cali felgi. Myślę, że przy każdej względnie rozsądnej i nieekstremalnej jeździe na polskich cudownych drogach to właśnie tryb Comfort znajdzie lepsze zastosowanie.

Podsumowując: mimo ogromnych pokładów mocy samochód może być wykorzystywany przez każdego w rodzinie. Może poza niedoświadczonym 15 latkiem, który mógłby spłynąć z emocji podczas sprawdzania przyspieszeń. RS6 C6 jest mega wszechstronne i można zastosować je do wszystkiego. Dzisiaj jest też kawałkiem historii modelu i egzotykiem razem ze swoim V10. Kolejny aspekt, jest dość dobrze modyfikowalne, dużo ścieżek jest przetarte. No i chyba w okolicy stu tysięcy ciężko za lepszy kompromis pomiędzy autem użytkowym, a egzotycznym V10 z mocą prawie 600 KM. Naturalnie, jeśli stać nas również na serwis tego samochodu, ale cóż. Coś za coś. Nawiasem mówiąc dawno nie czułem takiego wewnętrznego spokoju na myśl o samochodzie. Audi RS6 C6 paradoksalnie w dziwny sposób mnie uspokaja.

Blog Comments

Jest kozak, autem możne wszędzie pojechać i się ładnie róży tym zapakować. Silnik baja. Teskt też!

Piękne auto. Audi w wersji RS to dynamika i nowoczesność w swoim designie. Mimo, że to kombi wygląda jak prawdziwe sportowe auto. Piękna linia i w przypadku tego modelu RS6 granatowy kolor pasuje idealnie.

Add a comment

*Please complete all fields correctly

15 − 5 =

Related Blogs