W przypadku każdej usportowionej grupy samochodów możemy wyodrębnić dwie podgrupy. Te, które dają więcej funu, oraz te lepiej nadające się do jazdy codziennej. Chyba tylko to dzisiaj pozwala odróżnić te wszystkie łudząco podobne do siebie na papierze konstrukcje. Jak w tej sytuacji podejść do Audi RS3?

W przypadku hothatchy pierwszy podział następuje przy wyborze napędu. Po jednej stronie barykady zostają samochody z napędem na oś przednią, natomiast po drugiej pędzone na cztery koła. Oś przednia to okolice 200 lub 300 KM – na szczycie łańcucha pokarmowego uświadczymy Meg RS, nowego Focusa ST, Cuprę. Po drugiej stronie, czyli tam gdzie katapultujemy się z zera jak w statku kosmicznym, mamy natomiast Golfa R, Cupre4WD i królewskie w tej klasie – zarówno, jeśli chodzi o cenę jak i osiągi – pojazdy, które dalej nazwę „hatchami premium”. Które to? A no te, które kosztują nawet pod 300 tysięcy po doposażeniu i legitymują się mocami bliżej 400 KM. Są to dwaj rywale: Mercedes A45 AMG oraz wspomniane w temacie Audi RS3. Zdawać, by się mogło, że wyczerpaliśmy dyskusję o podziale HH, ale gówno. Tak naprawdę temat jest bardziej złożony, bo dwa wspomniane hatche premium mają swoich dodatkowych, bezpośrednich konkurentów. Pierwszy z nich, totalnie oczywisty – Focus RS. Cenowo dużo atrakcyjniejszy i o zupełnie innym profilu – agresor, zabawka. Średni do codziennego użytku. Uplasowałbym, go gdzieś pomiędzy hothatchami 4WD a premium. Ale, gdyby analizować to pod kątem zastosowania to dokleiłbym go gdzieś indziej. Bliżej Subaru Imprezy WRX STI (dzisiaj ugrzecznionej to prawda) i jeszcze kilka lat temu obok EVO. Czy to koniec układanki? Nie do końca. Uparcie dopiszę do hatchy premium samochód, który hatchem definitywnie nie jest. Ma napęd na tył, ale cenowo i pod względem osiągów i tego, co oferuje jest najgroźniejszym konkurentem dla tych premium – mowa o BMW M2.

RS3 bardzo szybko weryfikuje cojones w temacie hamowań.

Po tak dogłębnej analizie rynku mogę już iść spać – siedzę w pociągu – jest 6:23, gdy to piszę. Wyżej w tym segmencie już nic nie ma. Miałem to szczęście spędzić z Audi RS3 kilka chwil – poznałem zarówno egzemplarz seryjny jak i modyfikowany. Wiem co to jest.

Wiele osób pyta mnie często o kompromisy. Ten artykuł piszę z powodu tego, że w ostatnim czasie miałem dużo dyskusji na temat szybkiego auta o szerokim zastosowaniu, za 250 tysięcy. Temat jest u mnie dość na czasie. Oczywiście przypomniał mi o tym, że nie stworzyłem nic specjalnego na temat RS3 – niemoc twórcza i lenistwo, tak to nazywam. Czas nadrobić zaległości.

Czy za 250 tysięcy można kupić coś pieruńsko szybkiego i zdatnego na co dzień? Tak – Audi RS3. Jest to jeden z najpopularniejszych wyborów ostatnich lat. Raz za sprawą bardzo ładnej bryły samochodu i agresywnego wyglądu. Dwa – kozackiego dźwięku i trzy – zajebistych osiągów. RS3 to w sumie takie idealne auto. Takie krótsze RS6. Odrobinę słabsze, ale potrafiące być równie skuteczne, a po delikatnych modyfikacjach nawet i szybsze. 2,5 litrowe TFSI o oryginalnej liczbie cylindrów – charakterystyczne dla marki – 5 w rzędzie – generuje w serii 400 KM i 480 Nm. W zespoleniu z dobrą skrzynią o 7 przełożeniach i naturalnie dopracowanym już napędzie Quattro (baby quattro, na Haldexie) daje on naprawdę rewelacyjne osiągi. Dla mnie ten samochód jest idealny do miasta. Przy każdej pogodzie robi przeciąg i przy każdej pogodzie potrafi zaskoczyć większość aut obecnych na drodze. Potrafi też wyciągnąć kolejnych obserwatorów z okien z racji niecodziennego dźwięku. A teraz wyobraźcie to sobie na akcesoryjnym wydechu. Poezja. Tak obserwator zmienia się w słuchacza.

Jak się prowadzi? Poprawnie. Większość wrażenia w tym samochodzie robi szybkie nabieranie prędkości połączone ze strzałami z wydechu. Z racji niemałej masy – ponad 1500 kg –  RS3 w zakręcie nie jest przesadnie zwinny. Wszelkie nagłe zmiany kierunku nie dają iluzji jakbyśmy jechali przyklejonym do ziemi gokartem. Ale też nie jest ociężały i napęd wraz z systemami prowadzi się go jak po sznurku i tak czy tak jest w tym skuteczny. Na śniegu poleci bokiem, jest spoko. Ale nie możemy mówić o kolosalnych emocjach i samochodzie torowym. Porównałbym go do szybkiego GT. Jest fajnie, przykuwa uwagę. Egzotyka. Spotterzy kochają tak samo jak Mustanga. Świetne osiągi, szybki w każdych warunkach – ponadto jest w tym normalny. Nie wyróżnia się w prowadzeniu. Jest dzięki temu bezpieczny. Jest to samochód dla kogoś, kto się chce szybko przemieszczać, ale chce czegoś więcej niż 2 litry i 300 KM w Golfie R i uważa, że to ogarnie. No właśnie…

Brzmi super? Pamiętajcie, że naprawdę szybko się napędza. To co jest złudne to hamowanie. Raz, że przez dobrą izolację samochodu od czynników zewnętrznych nie czuć prędkości. Dwa – hamulce mogłyby być skuteczniejsze. I tyle. To jedyny słaby punkt tego auta. Reszta jest cymesik. Ogólnie RS3 bardzo szybko weryfikuje cojones w temacie hamowań. Trzeba być czujnym i bacznie obserwować to, co dzieje się przed nami. Jedno wyprzedzanie i pyk, 220 może pojawić się na blacie a ta prędkość jest zaskoczeniem dla wszystkich. Także dla kierowcy.

Środek – wysoka jakość. Potrzebne wyposażenie jest pod ręką a wnętrze urządzone jest bardziej minimalistycznie niż w innych autach z grupy VW. Jest mniej przycisków i wygląda to wszystko schludniej. Fotele są śliczne i trzymają Wasze zwłoki podczas prób sprawnościowych dla błędnika. Audio też coś przygrywa, aczkolwiek nie pamiętam za dużo, bo raczej pieściłem uszy nietypową symfonią 5 cylindrów w rzędzie. To chyba najlepsza płyta, jaką można odpalić w tym aucie.

Nie zabierajcie go na tor, bo nie jest to jego miejsce. Tam się nadmiernie męczy. Zdaje się, że wszystko się przegrzewa jak w przeładowanej lokomotywie. Weźcie go do miasta i na autostradę. Weźcie go na trasę szybką i też na wolną. Co zauważycie? Ogromną amplitudę spalania. Przy jeździe ekonomicznej potrafi zejść do 8 litrów na setkę. Przy napierdalaniu nie ma górnego limitu. Ja pamiętam, że bak paliwa zutylizował się po 180 km jazdy. Szybkiej jazdy. 55 litrów – czyli pewnie z 30 średniego. Trasa plus miasto.

Osiągi na papierze? 4,1 do setki, 250 km/h maksymalnej. Licznik pokazuje 267 km/h. Znacie to zapewne z innych potworów z koncernu VAG. Wiecie jaki jeszcze jest genialny atut tego auta? Można łatwo przekroczyć 500 KM i to proporcjonalnie do wartości auta, niedużym kosztem. Pozdrawiam i polecam.

Wiecie już, czym jest RS3. Jest uniwersalnym, poprawnym do bólu i ultra skutecznym i modyfikowalnym HH premium. Nie jeździłem jeszcze nowym A45, ale poprzeczka jest wysoko. Spodziewam się, że potrzeba niebywałego zakrzywiania zasad fizyki, żeby tą poprzeczkę w tej klasie przeskoczyć. No i naturalnie to pięknie brzmiące R5 <3

Add a comment

*Please complete all fields correctly

three × four =

Related Blogs