Skoda Octavia RS 245 – atak liftingu

Praktycznie rok temu zasiałem ziarno. Porównałem Octavię RS230 do A45 AMG pod kątem strzałów z wydechu. I wiecie co? Skoda chyba nie chciała takiej sławy…

Niedawno odebrałem do tygodniowego testu kolejny model. Jest to najnowsza Skoda Octavia RS245. Od poprzedniczki różni się przeszczepionym przodem z Mercedesa E-classe sprzed kilku lat i dużo lepszymi fotelami. Kolejna różnica to udoskonalony system multimedialny, ale o tym to za chwilę.

Samochód udowodnił mi, że Octavia RS w kolorze czerwonym bardzo przykuwa uwagę. Została obuta w 19 calowe „kontrowersyjne” czarne felgi. Wiele osób, z którymi rozmawiałem uważa, że te felgi nie pasują do tego modelu. U mnie odczucia były neutralne. Najpierw nie przeszkadzały, natomiast im dłużej patrzyłem na samochód z tą felgą tym bardziej dojrzewałem do zdania, że jest przesadzona. Z drugiej strony nie umiem sobie jeszcze wyobrazić innej felgi na tym samochodzie. Ostatecznie podobały się one mojej mamie, a jak wiemy mamy zawsze są wyznacznikiem gustu oraz dobrego smaku i nie wolno z tym polemizować. W temacie felg dodam też, że ankietowani mówili, że kojarzą im się te felgi ze skorpionem. Dlaczego skorpionem? Są podobne designem do felg montowanych w Abarthach, a te mają w znaczku skorpiona. W sumie…

 

 

Auto jeden dzień dojrzewało pod domem nim wróciłem z wojaży i mogłem się nim odpowiednio zająć. Nie zdążyło na szczęście obrosnąć lokalną florą. Wsiadłem i bach. Byłem u siebie. Wszystko dobrze skrojone. Obsługa intuicyjna. Duże brawa za nowy, większy wyświetlacz dotykowy. Cały system multimedialny działa zajebiście i nawet BT łączy się z telefonem jeszcze zanim do niego wsiądziemy. RE-WE-LA-CJA! W testowym samochodzie nagłośnienie Canton znów trzyma wysoki poziom, ale czuć, że brakuje wygłuszeń. Od tej strony nic się nie zmieniło. Puknięcia łokciem w boczek słychać pewnie nawet na Księżycu.

 

 

Wyruszam na podbój świata. Tym razem jest sucho. Opony mają jeszcze dużo mięsa, więc z przyjemnością sprawdzę limity. Przód napęd jak to przód napęd, ale to trzeba oddać, że mechanizm różnicowy osi przedniej robi robotę. Wyraźnie czuć jak wciąga samochód w zakręt przy odpowiednim operowaniu gazem. Oczywiście nadal można przesadzić i pokazać się na zewnątrz zakrętu w efekcie podsterowności, ale reszta samochodu przy optymalnym dozowaniu gazu fajnie ze sobą współgra. Przyśpieszam, bawię się 7 stopniowym DSG i nasłuchuję. Nasłuchuję…

 

Cisza. Samochód brzmi wręcz słabo. W środku znów ratuje sytuację głośnik. Natomiast wydech i to jak samochód brzmi z zewnątrz to dramat. RS230 ratowały te piekielne strzały. Robiły kolosalne wrażenie i przyciągały uwagę. Tutaj tego brakuje. W temacie głośnika dodam, że w sumie ratuje on dzisiaj ciszę w środku, ale z drugiej strony człowiek ma złudzenie, że jedzie czymś piekielnie brzmiącym, czymś słyszalnym, bezpiecznym dla pieszych, podczas, gdy wcale go nie słychać na zewnątrz.

 

 

Po tygodniu zabawy już wiem, że TSI są naprawdę udane. Mają bardzo dużą amplitudę spalania. Podczas anemicznej jazdy – wiem z potwierdzonych źródeł, że można spalić nawet poniżej 7 litrów na sto kilometrów. Wiem też, że podczas mojej normalnej codziennej jazdy samochód spala około 15, a podczas ciśnięcia zbliża się do 28.

Gaz i hamulec na przemian, samochód się tym nie męczy. Z racji, że pozwala się „skonfigurować” – mój tryb indywidualny to po prostu najgłośniej, najtwardziej i najbardziej precyzyjnie. Total szport. Dzięki temu jest dosyć sztywny i stabilny nawet przy wyższych prędkościach. W tych trybach jak najbardziej starczy do codziennej względnie szybkiej jazdy – podoba mi się precyzja prowadzenia na zakrętach i wyczuwalność gazu – zwłaszcza w trybie manualnym. Oczywiście nagłe kopnięcia w gaz powodują, że samochód głupieje i czasami się zawaha. W trybie Komfortowym nie jeździłem, ponieważ wiem jak jeździ normalna Octavia i nie interesowało mnie to zbytnio. Chciałem raczej się przekonać ile jest sportu w magicznych literkach RS i iście tajemniczej liczbie 245.

 

Podczas pomiarów udało mi się osiągnąć 6,0 s od zera do 100 km/h i to mimo minimalnych problemów trakcyjnych. Niestety znów muszę napisać, że LC w tym aucie to dramat. Przód zagrzebuje się w ziemi jak napalony pies, a teoretycznie wyłączona kontrola trakcji zaczyna świrować i cały czas interweniuje. Najlepiej jest ruszać w trybie manualnym bez LC i delikatnie wypuścić z gazu miarowo go dodając. Każde przesadzone naciśnięcie gazu przy prędkościach do 50 km/h to dramat trakcyjny i wysiłek ponad siły opon. Później jest już tylko lepiej. Silnik równo i przewidywalnie oddaje moc jak każde seryjne TSI. Nie ma wyraźnych kopnięć w krzyż i długiego rozdmuchiwania się. Zaryzykuję stwierdzenie, że powyżej 80 km/h samochód jest wyjątkowo szybki jak na 245 kuca i pozytywnie mnie zaskoczył. Może prasówka ma jakiś bonusik od fabryki? 🙂

 

 

Szczerze mówiąc to samochód z jednej strony jest ultra uniwersalny i idealnie sprawdziłby się w roli codziennego podróżnika – jak każda Octavia. Tylko tutaj skreśla go bak paliwa, który przy takim spalaniu starczy czasami na niecałe 300 km. Szczególnie w mieście, gdzie spalanie może bardzo szybko przekroczyć 17 litrów na setkę przy jakichkolwiek większych zabawach i rywalizacji. Jest optymalny pod każdym względem. Pakowny, jeśli to kogoś interesuje. Świetnie wyposażony – tutaj kłaniam się nisko systemowi multimedialnemu. Wiele rzeczy widziałem, ale nie sądziłem, że jakikolwiek system w VAGu wywali mnie tak z kapci. Tutaj wszystko jest perfekcyjne. Wyświetlacz dotykowy ma wielkość telewizora, mnóstwo funkcji… Można nawet zmieniać kolory w kabinie. I nie jakoś pedalsko do wyboru z dwóch jak w BMW F10/F11 na przykład. Tutaj kolorów jest mnóstwo i można nawet regulować ich natężenie. W sumie to mało mnie to interesowało, ale kto wie może się komuś przydać. Kolejna rzecz, to co wspomniałem wcześniej. Bluetooth. Łączy się szybciej z autem niż ludzka myśl. Podchodziłem do samochodu wielokrotnie rozmawiając przez telefon i w momencie naciśnięcia przycisku START, rozmowa automatycznie przeskakiwała na system głośnomówiący. W tym bym się zakochał. Szczególnie, gdybym rozpatrywał Skodę jako moje narzędzie pracy. Duże brawa.

 

Jest dokładnie tak jak się spodziewałem. Świetnie technicznie jak na samochód z tego segmentu. Duże dopracowanie, czuć grupę VAG. Oczywiście jako Skoda samochód jest minimalnie niżej pozycjonowany od VW i czuć to szczególnie w wykończeniu wnętrza, ale odwdzięcza się z pewnością ceną oraz praktycznym nadwoziem liftback, którego nie uraczymy przykładowo w Golfie. Pozostaje mieć nadzieję, że następnej generacji zrosną się lampy z przodu i zacznie puszczać głośne, obrzydliwe bąki przy stole. Tego oczekuję od RS. Do zobaczenia!


Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

twelve + 13 =