Maraton korkiem w miejskiej dupie – krótki poradnik jak skutecznie zblokować ulice…

Biegacze, zrzuciłbym Was i ten Wasz maraton na środek pustyni żebyście tam biegali. Pomyślcie! ciepły piasek, słońce i wielbłądy. Idealnie. Tak jak w piekle…

 

Cieszę się, gdy ludzie zamiast szkodzić innym pomagają. Lubię zbiórki, szczytne cele. Lubię też, gdy ludzie pełni uśmiechu się realizują i pokonują własne słabości. Przecież o to w tym chodzi. Ucieka frustracja i spotykamy się w coraz to lepszych nastrojach. Ale niech mi ktoś kurwa powie, że blokowanie całego Poznania w imię maratonu jest czymś co uspokaja pozostałych uczestników dróg. Otóż nie.

 

W miniony weekend miał miejsce kolejny maraton na ulicach Poznania. Tysiące osób wybiegło na ulicę, aby rozrzucać kubeczki, wymiotować i tracić stopniowo przytomność. Drugie tyle, albo i więcej stanęło w korkach, aby nie móc dojechać do celu, do pracy albo na zasłużony wypoczynek w galerii handlowej. Czytam teraz te wypociny w necie, te napinki w komentarzach i jak zawsze opinii jest tyle ilu obserwatorów. Ja jestem nastawiony bardzo negatywnie, gdyż biegacze i rowerzyści są ostatnimi czasy grupą szczególnie uprzywilejowaną. I jestem tak nastawiony również dlatego, że kilka razy zostałem nieświadomie ofiarą tego paraliżu i ominęło mnie przez to kilka godzin w życiu. Spędziłem je miotając łaciną w stojącym samochodzie. Do dziś to słyszę.

Wielu biegaczy odbija piłeczkę, że drogi są ufundowane z podatków, natomiast to oznacza, że są dla wszystkich. Oczywiście. Dla wszystkich. Zgodnie z ich kurwa przeznaczeniem. Droga to ciąg komunikacyjny, a nie tartanowa pętla do bicia rekordów. Pomyślcie, z czego ufundowane są place zabaw dla Waszych pociech. Z podatków? W takim razie, jako podatnik, mam pełne prawo wjechać tam motocyklem lub samochodem i latać w kółko strasząc Was i Wasze dzieciaki. Dlaczego? Bo mogę? Bo moje?

Kolejny argument. NO RAZ DO ROKU TO PRZEBOLEJECIE. Gówno. Raz do roku to ksiądz seks uprawia. To się dzieje kilka razy w sezonie. Albo triathlon, albo bike maraton albo inna impreza zajmująca pół miasta. N I E. Nie przebolejemy tego, że znowu w imię rozrywki mniejszości, większość ma zdezorganizowane miasto. Zablokowane. To tak, jakbym dogadał się z władzami i zrobił wyścig samochodowy i zamknął połowę ulic. Albo lepiej. Urządził wyścig beznogich kotów przez główne arterie i to także wymusiłoby zamknięcie dróg. Dopóki nie dobiegną do mety. Bez nóg. Rozumiecie?

Ja osobiście nie mam nic do samego biegania. Dopóki nie przebiega mi się przed maską przez ulicę, czy po dachu mojego samochodu to jest ok. Jest też bieganie za piłką, podobno ma sens, i jest w tym cel. Może bieganie jest spoko. A może postronnym już zbrzydło dlatego, że nie odbywa się w miejscu do tego przeznaczonym? Droga nie jest bieżnią, tak jak chodnik nie jest polem golfowym. Szanuję wszystko i wszystkich, ale naprawdę są piękne tereny zielone wokół miasta, albo boczne drogi, które tylko czekają na rozsądne wykorzystanie. Chciałbym poznać powód, dla którego tego typu tereny nie są tak zagospodarowane na taki event. Może są przeciwwskazania, o których nie wiem. Niech mnie ktoś oświeci.

Wiem, że wywołam tym wpisem gównoburzę, ale w niedzielę podjąłem się wyjazdu do Poznania dopiero po 18. I staram się wyobrazić sobie swoje potencjalne zdenerwowanie, gdybym z jakiegoś powodu musiał być w Poznaniu w godzinach maratonu. Musiał, czyli nie mówię o kaprysie latania po centrach handlowych. Chociaż, nawet kaprys jest doskonałym uzasadnieniem, aby wykorzystać drogi tak jak należy je wykorzystać. Ruch pieszy (zgodnie z przepisami naturalnie, w miejscach do tego wyznaczonych), ruch samochodowy (też zgodnie z przepisami, tj. nie zapierdalamy po ścieżkach rowerowych i chodnikach), czy też ruch komunikacji miejskiej. I tak się tym wszystkim przejąłem, że w niedzielę zgubiłem tablicę rejestracyjną od motocykla! Polecam!

Apeluję tutaj do władz tego pięknego miasta. Zakończcie już ten głupawy zwyczaj organizacji biegów w środku miasta. Niech sponsorzy zapłacą za reklamę, gdzieś pod miastem, gdzie pojawią się kibice i osoby zainteresowane. Albo pójdźmy w druga stronę. Jak wszyscy to wszyscy. Zawsze marzyłem, aby zamknąć drogi, abym mógł się z kolegami wieczorem pościgać…


25 thoughts on “Maraton korkiem w miejskiej dupie – krótki poradnik jak skutecznie zblokować ulice…

  1. Fifi Odpowiedz

    „[O placach zabaw] Z podatków? W takim razie, jako podatnik, mam pełne prawo wjechać tam motocyklem lub samochodem i latać w kółko strasząc Was i Wasze dzieciaki. Dlaczego? Bo mogę? Bo moje?” – Bardzo nietrafiony argument. Primo place zabaw są bardzo ograniczone przestrzennie, secundo nie jesteś w stanie zagwarantować bezpieczeństwa innych.
    „To tak, jakbym dogadał się z władzami i zrobił wyścig samochodowy i zamknął połowę ulic.” – znowu – bezpieczeństwo. Jeżeli jesteś w stanie zagwarantować bezpieczeństwo a) biorących udział i b) kibiców/przypadkowych przechodniów to dlaczego nie?
    „Albo lepiej. Urządził wyścig beznogich kotów przez główne arterie i to także wymusiłoby zamknięcie dróg. Dopóki nie dobiegną do mety. Bez nóg. Rozumiecie?” – Nie rozumiem. Absurdalna analogia – biegacz beznogim kotem? Pomijając bezsens tej figury retorycznej, to maratony organizowane są w ten sposób, że ulice zamykane są na pewien z góry określony okres. W przeciwieństwie do beznogich kotów, można przewidzieć spodziewany termin otwarcia dróg.
    „są piękne tereny zielone wokół miasta, albo boczne drogi, które tylko czekają na rozsądne wykorzystanie. Chciałbym poznać powód, dla którego tego typu tereny nie są tak zagospodarowane na taki event. Może są przeciwwskazania, o których nie wiem. Niech mnie ktoś oświeci.” – Po pierwsze tradycja. Maratony w miastach odbywają się od końcówki XIX w. Po drugie – sponsorzy i kibice. Nikt nie spodziewa się, że mieszkańcy miast tłumnie popędzą do okolicznych lasów dopingować sportowców, tak samo jak nikt nie oczekuje, że na zielonych terenach wokół miasta sponsorzy otrzymają zakładaną widoczność reklam. Po trzecie – turystyka i promocja miasta. Maratony przyciągają zawodników z całego świata, w związku z czym organizatorzy chcą pokazać im najpiękniejsze części danego miejsca. Lasy, czy tereny podmiejskiego nie są na tyle różnorodne, by stanowiło to na tyle silny motywator by przyciągać ludzi.
    „Wiem, że wywołam tym wpisem gównoburzę, ale w niedzielę podjąłem się wyjazdu do Poznania dopiero po 18. I staram się wyobrazić sobie swoje potencjalne zdenerwowanie, gdybym z jakiegoś powodu musiał być w Poznaniu w godzinach maratonu. ” – Czyli właściwie maraton ci nie przeszkodził w żaden sposób, a mimo to masz z nim problem?

    Myślę, że autor wpisu musi się pogodzić z faktem, że miasto zamieszkują oraz przebywają w nim osoby o różnych potrzebach, czy mu się to podoba czy nie. W związku z tym konfliktu występują i będą występować. Bez sensu są wyliczanki, kto i dlaczego ma gorzej, bo można znaleźć przykłady, że każda grupa społeczna jest w jakimś stopniu poszkodowana (piesi, zmotoryzowani, cykliści, turyści, przyjezdni, wierzący, ateiści etc.).

  2. Optymizmtopodstawa Odpowiedz

    A może warto się zrelaksować, wyłączyć niepotrzebną frustracje i spojrzeć na całą sytuacje z dystansu? Jakiejś części ludzi sprawia to dużą przyjemność, dlaczego więc nie cieszyć się szczęściem innych? Optymistyczne podejście do problemów jest czasem lepszym rozwiązaniem niż taka surowa ocena sytuacji. Po co tracić energię na coś tak błahego, może lepiej wczesniej sprawdzić, kiedy odbędzie się taki maraton, a poprzedniego wieczoru bawić się na tyle dobrze, żeby dopiero po 15 chciało się(i mogło) wsiadać za kółko? Chyba, że właśnie jest nam potrzebne coś nad czym musimy się użalać?
    No i trzeba przyznać, krytyczne artykuły lepiej się sprzedają 😉

  3. NoreenSmall Odpowiedz

    I have checked your blog and i’ve found some duplicate content, that’s why you don’t rank high in google’s search results, but there is a tool that can help you to create 100% unique content, search
    for: Boorfe’s tips unlimited content

  4. dobrarada Odpowiedz

    na spacerniaku w pierdlu po tym co zrobiłeś dużo nie pobiegasz….
    a szkoda bieganie dobrze robi na pustą bańkę

  5. biegacz Odpowiedz

    Przeszkadzają tobie biegający? Bo mnie bardziej przeszkadzają młodociani idioci w szybkich samochodach, ale bez mózgu i bez poczucia odpowiedzialności. Mam nadzieję, że zanim zgnijesz w piekle, to cię dobrze wydymają w pierdlu.

    1. maks Odpowiedz

      No cóż, miałem to samo napisać:D:D

    2. AndrzejD Odpowiedz

      @biegacz
      To jest strona jednego z tych 3 debili którzy na Słowacji zabili człowieka w Skodzie ?
      Jeżeli tak, to mam nadzieję że Twoje słowa są proroczymi.

    3. Jacek Odpowiedz

      w pełni popieram, co napisałeś.

  6. tyle Odpowiedz

    i co KURWO??? ZABILIŚCIE CZŁOWIEKA SKURWYSYNY
    OBYŚ CWELU ZDECHŁ W SŁOWACKIM WIĘZIENIU

    1. wawiak Odpowiedz

      Parówo, bez zwrotu i abarotu.

  7. ja Odpowiedz

    Pół biedy, że z każdego twojego (celowo z małej litery) słowa przebija arogancja.
    Znacznie gorsze jest to, co wspólnie z podobnymi do ciebie zrobiliście na Słowacji. Mam wielką nadzieje że żadne pieniądze tu nie pomogą i dostaniecie sprawiedliwe, bardzo długie wyroki…

  8. Endrju Odpowiedz

    Mam nadzieję że do końca swego g… wartego życia będziesz prowadził co najwyżej taczkę, „mistrzu prostej”.

  9. chris Odpowiedz

    Optymizmtopodstawa, daj chłopakowi żyć jak chce :-), skoro jest taki surowy w osądach, to ciekawe co powie teraz, po wyścigach na Słowacji… Życzę milego pobytu w pierdlu, pamietaj jak cię spytaja jak jest, to powiedz że git, trafisz do takich, którzy sami oceniaja co jest sprawiedliwe.

  10. Milan Odpowiedz

    To ty jestes korkiem w dupie i teraz pewnie dostaniesz tez regularnie korkowanie dupy w slowackiej pace, frajerze.

    1. Jacek Odpowiedz

      oby Twoje słowa były prorocze.

  11. Też tu trafiłem Odpowiedz

    Sam jesteś teraz w dupie i skończyło się pajacowanie drogą furą.
    Trochę ego Ci zejdzie i może zmądrzejesz. Niestety szkoda, że przy okazji przyczyniłeś się do śmierci niewinnego człowieka 🙁

    1. wawiak Odpowiedz

      On tak się przyczynił do „śmierci niewinnego człowieka” jak ty przyczyniłeś się do wzrostu średniego IQ, czytelników Fucktu. Kup se „drogą furę”, to ci ból dupy przejdzie. Pajacu.

  12. jjj Odpowiedz

    Oprócz więzienia przydałoby Ci się jeszcze trochę popracować, żebyś miał świadomość, ile kosztują fury, które kupujesz z kasy swojego ojca. Myślę, że 10 lat w pierdlu + 60-godzinne tygodnie pracy byłyby dla ciebie, rozwydrzony gówniarzu dobrą szkołą życia…

  13. Gerard Odpowiedz

    Ja słyszałem, że to nie on zabił. Niemniej arogancja, wulgarność, brak szacunku dla innych, a przede wszystkim prezentowane tu treści pokazują jasno, że problem z Robertem Rosochowiczem jest taki, że on JESZCZE nikogo na drodze nie zabił. Więc pozostaje czekać i mieć nadzieję, że nie trafi ani na mnie ani na Ciebie. Przeczytajcie sobie, co ma do powiedzenia autor we o sobie (Żyję szybko i znakomicie się przy tym bawię), czy we wpisie dotyczącym zwarcia kierowcy Fiata Pandy i BMW. Gloryfikacja wielkich przyspieszeń i prędkości, uwielbienie luksusu, pogarda dla bezpieczeństa i życia innych użytkowników drogi. We wpisie o Pandzie i BMW na podstawie całkowitego braku informacji wybudował obraz denerwującego do białej gorączki kierowcy pandy i zestresowanego zaistniałą sytuacją kierowcy BMW. Najwyraźniej jest dla niego zupełnie normalne zajeżdżanie przed maskę i hamowanie, żeby „wybudzić kapelusznika” bo jak sam twierdzi sam tak robi. Więc jakie można mieć wnioski? Robert Rosochowicz jest ulepiony z tej samej gliny co szmaciarze, którzy zabili na Słowacji – ordynarny bandyta drogowy, nic w Polsce szczególnego. Pozostaje mieć nadzieje, że sam się zabije (np na drzewie) i nikogo innego. Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę tylu powrotów co wyjazdów.

  14. Jeż Leon Odpowiedz

    no niestety za długo nie posiedzi, prawdopodobnie najdłuższy wyrok, jaki mu MOŻE grozić, to 3 lata.

  15. Spejson Odpowiedz

    Typowy przykład nie korzystania z mózgu. Korek w dupie ci się przyda i to dosłownie, przecież wkrótce czeka cię spotkanie z ciekawymi ludźmi za kratami. Od normalnych ludzi jak biegacze się odpierdol, pewnie nie jesteś w stanie kilku metrów bez zadyszki przebiec, a myślisz, że jak wsiądziesz do auta to jesteś kozak. Bez pozdrowień. Oby wyrok był jak najdłuższy, może odrobinę zmądrzejesz

    1. wawiak Odpowiedz

      Możesz fiucie, występować w nocnej tv jako Wróżbita Spejson. 😛

  16. wawiak Odpowiedz

    a co on takiego zrobił, wy przygłupy mondziołowate? każdemu z was życzę tego, czego wy mu życzycie, zjeby bezmózgie. karma wraca. 😀

  17. Adrian Odpowiedz

    Po wypadku na Słowacji było mi Cię szkoda bo sam nieraz wyprzedziłem na podwójnej (chociaż nie na zakrecie) Ale po tym poscie widze, ze przemawia przez Ciebie po prostu brak szacunku do ludzi i pycha związana z posiadanym hajsem. Źle skończysz

    1. wawiak Odpowiedz

      Następny odporny na wiedzę się wypowiedział… Poza tym, gdzie ty tam zobaczyłeś zakręt?

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

20 − eight =