Wywiad – Aga Percz

FL: Cześć Aga! Jesteś znana jako „Arrest Me I’m a Drift Girl”, driftująca swoim Compactem. Opowiedz nam: Jak zaczynałaś swoją przygodę z driftem?

AP: Obecnie compact ma już nowego właściciela, jednak był to mój pierwszy samochód, którym zaczęłam swoją przygodę z driftem, a było to dokładnie pod koniec 2014r. Pierwsze treningi odbywały się na pobliskim placu w Krakowie, na terenie prywatnym, gdzie co tydzień na spokojnie mogłam uczyć się i doskonalić umiejętności kontrolowania jazdy w poślizgu pod okiem mojego chłopaka, również driftera. Wspólnie wyjeżdżaliśmy na zawody i treningi, w których brał udział, powoli zarażając mnie swoją wspaniałą pasją J No i mnie wciągnęło… Z tak dużym wsparciem bardzo szybko osiągnęłam odpowiedni poziom, by odważyć się na tor, gdzie jak wiadomo trzeba dostosowywać ułożenie samochodu i prędkość do układu kolejnych zakrętów – na placu było całkiem inaczej, bardziej swobodnie. Tor to już inna bajka – co prawda ryzykowna, jednak dzięki temu jeszcze bardziej mi się spodobało 🙂 Od zawsze byłam małą hardcorówką.

 

 

FL: Wieści o sprzedaży Compacta szybko się rozeszły. Ja na szczęście wiem czym będziesz latała w tym sezonie. Pochwalmy się tym debiutem!

 

AP: Od samego początku wiedziałam, że compact to tylko pierwszy krok osiągnięcia tego, o czym zawsze marzyłam – posiadania rasowego JDM do driftu. Jak w każdej dziedzinie, wszystko przychodzi etapami. Trzeba zacząć od podstaw z małą mocą, po to, by po osiągnięciu odpowiednich umiejętności, szły one w parze z coraz większą mocą i coraz lepszym technicznie driftowozem. Drift to motorsport, w którym nie da się nie iść na całość, a samochód musi być do tego odpowiednio przygotowany – usztywniony i przede wszystkim bezpieczny dla kierowcy – w końcu wpadamy w poślizg mając na budziku nawet ponad 100 km/h. No ale wróćmy do tego, co najważniejsze… właśnie spełniam swoje marzenie! Od teraz jestem najszczęśliwszą posiadaczką Nissana Onevii z silnikiem SR20DET o mocy 300hp! To prawie 2 razy więcej niż w Compakcie 🙂 Model Onevia jest bardzo rzadko spotykany w naszym kraju, osobiście znam tylko 2 sztuki. Pewnie niektórzy będą się zastanawiać, co kryje za sobą magiczne hasło „Onevia”, więc od razu wytłumaczę. Przód auta określony jako „One” jest od 180sx’a, natomiast tył od s13 Silvia – stąd „via”. A sięgając jeszcze głębiej, modele Silvia zawsze były droższe od 180sx’ów i mniej dostępne, dlatego Japończycy katując w górach swoje nissany zaczęli łączyć je ze sobą mieszając przód z tyłem w obydwu kombinacjach – odwrotność to model Sileighty (lub Sil80) – „Sil” od Silvia i „eighty” od 180sx. Japończycy to naprawdę niesamowity naród, od którego powinniśmy się uczyć 🙂 Są pomysłowi, perfekcyjni i bardzo pomocni, a przede wszystkim honorowi, dlatego nad życie bronią swojej kultury i wiedzy, co bardzo w nich szanuję.

 

FL: Pytanie czy Niemcy czy Japonia jest chyba nie na miejscu? Dlaczego Japonia?

 

AP: Japonia była u mnie od zawsze, nawet w Compakcie! Jak to mawiali – miałam najbardziej japońską bmkę w Polsce. Chodziło głównie o motywy itasha oraz detale we wnętrzu, typowe dla japońskich driftowozów – cykorłapka w kształcie serca, dildo z bąbelkami, chromowe folie itp. Nie każdy rozumie styl japońskich driftowozów, więc chciałabym go trochę przybliżyć. Według mnie Japończycy są doskonałymi wzorami do naśladowania – tak samo jak ich samochody. JDM to przede wszystkim jakość i styl. Bardzo szanują seryjne systemy w pojazdach, jeżeli coś jest dobre to po co to zmieniać? Tak traktują silniki, czy układ hamulcowy. U nas na pęczki wymienia się silniki z innych marek samochodów oraz wrzuca hydrauliczny hamulec ręczny, dla większości dużo prostszy do opanowania. Nieraz można spotkać BMW z sercem JDM… a co gorsza JDM z sercem z BMW. Ja tam wole JDM z JDM.. na dziś mam SR’a, a po jakimś czasie pewnie pojawi się coś lepszego i mocniejszego, może JZ ? Zobaczymy 😉 Wszystko w swoim czasie. Zostawiam również seryjny hamulec ręczny oraz kierownicę po prawej stronie. Decyzja o pozostawieniu rhd (right hand drive) nie była prosta, jednak stwierdziłam, że mam już wystarczająco dużo doświadczenia i będzie to dla mnie kolejne spore wyzwanie do zaliczenia. Bardzo szanuję japońskość i chcę to podkreślać na każdym kroku. Mam nadzieję, że wszystko sprawdzi się równie dobrze, jak w Chaser’ach (Toyota Chaser JZX100), którymi miałam okazję jeździć już dwukrotnie – w Japonii na torach Ebisu oraz na lokalnym evecie Japfest, odbywającym się co roku w Legnicy – samochód pożyczyłam od zaprzyjaźnionego teamu Projekt86 z uwagi na zakaz wjazdu moją japońską bmką na teren jdm’owej imprezy 😉 Myślę, że było to zrozumiałe i już teraz wystarczająco objaśnione. Japońska motoryzacja to również niepowtarzalny styl. Japończycy jak nikt inny mają doskonałe wyczucie na pograniczu sztuki i kiczu tworząc niesamowite driftowe projekty. W drifcie wszystko jest kolorowe i brokatowe z milionem błyszczących folii i dodatków, jednak mimo pozorów trzyma się to kupy i jest dziełem sztuki godnym podziwu. Japończycy mają ogromne wyczucie, jednak nie każdy może zrozumieć ich styl, trzeba pogłębić wiedzę na temat ich kultury i wszystko się rozjaśni. Doskonałym przykładem niebanalnego stylu w drifcie jest Naoki Nakamura, jeden z najlepszych drifterów, którego miałam okazję poznać i osobiście zobaczyć jego driftowy warsztat. Jeździ różowo-fioletowym Nissanem PS13, który z pewnością zawstydziłaby niejednego 😉 To właśnie on i jego „małe” dzieła sztuki zainspirowały mnie do stylistyki moich aut.

 

FL: Styl, czyli również moda. Co zainspirowało Cię w Japonii jeśli chodzi o outfit?

 

AP: Pokochałam oversizowe ubrania oraz buty na platformie – moimi ulubionymi są Puma Creeper. Uważam, że noga wygląda w nich bardzo smukle, a cały outfit ponadczasowo. Według mnie, to właśnie buty dodają każdej stylizacji konkretnego charakteru. Zazwyczaj cały outfit dobieram do butów, nie na odwrót 😉 Bardzo lubię łączyć style i nigdy nie kieruję się narzuconą modą, poprzez swój własny styl chcę wyrażać siebie i prywatny nastrój, zarówno w ubiorze jak i samochodzie. Nie boję się krytyki i nigdy nie podążam za tłumem. Po prostu robię swoje i ubieram się po swojemu. Owszem, bardzo dużo obserwuję, co dzieje się w świecie mody i motoryzacji, więc tak samo mój styl kreuję na bieżąco według własnych upodobań. W Tokio bardzo zaskoczyła mnie moda na za duże o kilka rozmiarów buty, jednak o dziwo i to zostało w jakiś sposób wytłumaczone i zrozumiałe… Młode kobiety lubią upodabniać się do lalek i małych dziewczynek (znane jako Harajuku Girls), a ich małe stopy wydają się jeszcze mniejsze w za dużych butach. Jest to bardzo znany styl kawaii, gdzie wszystko musi być słodkie i różowe, a za duże buty wyglądają tak, jakby mała dziewczynka przebrała się za swoją mamę, dorosłą kobietę. Styl kawaii można bardzo często zaobserwować w japońskiej motoryzacji, gdzie całe wnętrze samochodu przepełnione jest błyskotkami i gadżetami Hello Kitty.

 

FL: Czy masz jakieś ulubione Japońskie marki, czy będąc w Kraju Kwitnącej Wiśni miałaś okazję odwiedzić Mita Sneakers, Atmos, albo inne tego typu miejscówki?

 

AP: Do Japonii wybraliśmy się 15 osobową ekipą motoryzacyjnych maniaków, więc ciężko było wszystko ze sobą pogodzić. Więcej uwagi poświęcaliśmy motoryzacji niż modzie, jednak udało mi się dosłownie „wpaść” do Atmos’a i musieliśmy lecieć dalej. Za to w lokalnych sklepach tuningowych UP Garage spędzaliśmy całe godziny 😉 To takie tesco w wersji moto z trudno dostępnymi częściami. Następnym razem nadrobię zaległości 😉 Myślę, że całkiem niedługo…

 

FL: Jak postrzegasz drifting w ujęciu japońskim? Co jest tam ważne?

 

AP: Japończycy traktują drifting jako sposób na życie, absolutnie nie jako rywalizację – nawet na zawodach. Na torze wszyscy bardzo dobrze się znają i wzajemnie sobie pomagają, dzieląc się wiedzą i wsparciem. Na japońskie Drift Matsuri (święto driftu) zjeżdżają się całe rodziny, by wspólnie spędzać czas i po prostu bawić się driftem. Praktycznie każdy znany drifter posiada swoją trenigówkę do zabawy, tzw. missle car, którym szkoli swoje umiejętności w nieustannej idei „keep drifting fun” jeżdżąc „pociągami” drzwi w drzwi, obijając się o siebie. Myślę, że to właśnie dzięki takiemu podejściu Japończycy są najlepszymi drifterami na świecie. Dla nich ważna jest własna satysfakcja i zabawa, a nie nagrody i ocenianie przez innych. Ideą driftu nie jest bycie najlepszym, to coś więcej, zdecydowanie więcej… a to, że mają dobry gust, zdecydowanie nie jest na pokaz, wyrażają tym siebie 🙂

 

 

FL: Jak wygląda Twoje życie? Jak wygląda Twój dzień? Czym zajmujesz się poza driftem?

 

AP: Połowa mojego dnia skupiona jest na pracy, którą bardzo lubię ponieważ związana jest z modą, a konkretnie sneakersami – odpowiadam za marketing w SneakerStudio i jestem tu od samego początku. Można powiedzieć, że to poniekąd moje dziecko. Od podstaw kreuję charakter i wizerunek marki, wnętrza naszych krakowskich lokali, promocję online i instore, organizuję eventy związane z m.in. z premierami limitowanych kolekcji, urodzinami sklepu itp. Jest to praca bardzo kreatywna i twórcza, pełna odważnych pomysłów i wyzwań, nad którymi pracujemy całą ekipą. Wszyscy jesteśmy bardzo zżyci i zaangażowani, co widać w efektach. Często biorę udział w eventach sneakersowych, które jeszcze bardziej nakręcają mnie do pracy i nowych pomysłów. Spotkania z ludźmi z branży są dla mnie bardzo ważne i motywujące. Do ostatnich należą Warsztaty Klubu Mistrzów Reebok Club C odbywające się w Warszawie, prowadzone m.in. przez Olkę Osadzińską i Zulu Kuki. Poza pracą i driftem, które angażują mój czas w 80%, jest też oczywiście rodzina i przyjaciele. Wszyscy bardzo wspierają mnie w tym, co robię, pomagają mi na każdym kroku. Dziewczyna i drifting to dość nietypowe połączenie dlatego pomimo, że ze wszystkim sama sobie dobrze radzę, potrzebuję również wsparcia bliskich – a przede wszystkim chłopaka, bez którego tak na prawdę nigdy nie odkryłabym tej pięknej pasji.

 

FL: Czyli pracujesz w branży modowej. Nie za dużo stylu w Twoim życiu? Drifting+sneakersy to naprawdę solidna kombinacja.

 

AP: Staram się robić to, co sprawia mi przyjemność i satysfakcję, a przy tym wszystkim reprezentować samą siebie, co przekłada się na sukces w pracy i drifcie. Myślę, że to dość nietypowe, jednak bardzo ciekawe i mocne połączenie 🙂 Każdy ma bzika na jakimś punkcie, moim jest drift i kicksy. Styl przychodzi naturalnie z mojego wnętrza, inspirowany jest wieloma doświadczeniami. Lubię dobrze wyglądać, co też przejawia się w wizerunku auta. Szanuję klasykę i dobry gust. Nie lubię zbędnego przepychu. Podróż do kraju kwitnącej wiśni wyrobiła mi pewny pogląd na drifting – Japonia to jego korzenie, a reszta świata przetransformowała go „po swojemu”. Dlatego, jeżeli mam się na kimś wzorować, to wyłącznie na niej. Drifting to nie tylko zawody i mocne samochody, to również lifestyle.

 

FL: Lifestyle… właśnie. Jakbyś opisała lifestyle drifterów. Te missile-cary, bałagan, śmieszkowanie, samochody poskładane na trytki. Wiem, że to jest magiczne i mnie bardzo fascynuje, ponieważ znam wielu drifterów, ale powiedz mi, jak Ty to postrzegasz? Jaka wygląda typowa driftingowa atmosfera?

 

AP: Myślę, że najlepszym sposobem, by poznać driftową atmosferę i ją zrozumieć, jest udział w eventach takich jak Japfest czy Drift Familia Event. Nie znajdziemy tam przysłowiowego „parcia na szkło”, wszyscy czerpiemy z driftu to co najfajniejsze – dobrą zabawę. Jeździmy w parach, drzwi w drzwi, bez żadnej presji, czy oceniania. Bawimy się tym – dlatego jesteśmy w tym dobrzy. Jest wesoło i luźno, wszyscy grillujemy i opowiadamy o driftowych przygodach w bardzo przyjacielskiej atmosferze. Wyświetlane są projekcje video, czy też przeprowadzanie rozmaite konkursy, głównie „dla funu”, takie jak np jazda w poślizgu z kubkiem pełnym wody – co też ma swoją historię w Japonii – polecam kultową bajkę Initial D. Wygrywa ten, kto rozleje jej najmniej 😉

 

 

 

FL: Pytałem o drift, a teraz z innej bajki, skąd się wzięła miłość do kicksów w Twoim życiu?

 

AP: Zawsze lubiłam nosić na nogach coś wyjątkowego, trudno dostępnego. Uwielbiałam sportowy i luźny styl, przeglądałam modowe czasopisma, obserwowałam polski streetwear, aż w końcu trafiłam do SneakerStudio, gdzie już się w tym totalnie zatraciłam 🙂

 

FL: Jakie marki lubisz na siebie wkładać?

 

AP: Głównie Puma, Adidas i Reebok.

 

 

FL: Kawa czy herbata?

 

AP: Herbata, najlepiej owocowa.

 

FL: Wiemy, że drifting to nie tylko moc, aczkolwiek mając SRa pod maską można trochę powojować. Jak wygląda Twój setup na 2017 rok?

 

AP: Na tą chwilę moje 300 koni to i tak wystarczająco dużo. Z zewnątrz znajduje się bodykit BN Sport z tylnym zderzakiem Origin oraz spoilerem na klapę 326 Power od Six85, niebawem wrzucam jeszcze spoiler na dach D-Max’a. Felgi 17″ o szerokości 8,5″ z przodu i 9.5″ z tyłu. Możliwe, że później wlecą również 18’ski. W środku znajduje się spawana klatka z wyciętymi serduszkami od Górny-Sport, fotele kubełkowe i sportowe pasy z homologacją. Nie mogło również zabraknąć bąbelkowego dildo i cykorłapki 😉 Samochód posiada gwintowane zawieszenie, zwiększony skręt i przednie hamulce Wilwood. Co do mechanizmu różnicowego – szpera 2-way Nismo, sportowe spiekowe sprzęgło, Short-Shifter usprawniający zmianę biegów. Pod maską silnik SR20DET z metalową uszczelką pod głowicą, ostre wałki rozrządu i wtryskiwacze Nismo, Turbo Garrett GT28R BB, rocker arm stopery, centralny intercooler, wydech 3″ ze stali nierdzewnej, kolektor wydechowy równoodległościowy. To chyba tyle z tego, co jest zrobione. Jak na początek myślę, że to całkiem zacny setup 😉

 

FL: Czemu nie 2JZ?

 

AP: Za szybko na 2JZ’a. Tak jak wcześniej wspominałam moc musi iść w parze z umiejętnościami i doświadczeniem. Nie sztuką jest opanować 500 konne auto, sztuką jest rywalizować 170 konnym z 300 konnym i być na tym samym lub lepszym poziomie. Wszystko w swoim czasie, najpierw muszę maksymalnie wykorzystać swoich 300 kucyków 😉 I poczuć, że jestem gotowa na więcej.

 

 

FL: Jakie motywy będą przebijać się na Twoim samochodzie od strony graficznej?

 

AP: Początkowo zastanawiałam się nad motywem itasha, podobnym do tego, który znajdował się na moim pierwszym driftowozie, jednak po przemyśleniach stwierdziłam, że nowy samochód, powinien być z całkiem nowy projektem, bardziej przemyślanym i dostosowanym indywidualnie. Również i tym razem bardzo mocno trzymam się japońskości. Onevia jest już polakierowana na kolor wiśniowy, a znajdować się na niej będzie motyw cherry blossom. Tak na marginesie – nawiązując do tego motywu, naturalnym jest, że jakiś czas temu zakochałam się w 2 modelach inspirowanych japońską kwitnącą wiśnią (Sakura) – Puma R698 oraz Asics Gel Lyte III. Myślę, że jeszcze jest szansa je zdobyć 😉

 

FL: Z czego czerpałaś inspirację?

 

AP: Z korzeni, czyli Japonii – skąd też sprowadziłam swoją Onevie. Jest to dla mnie bardzo ważne, by jej wygląd zewnętrzny odzwierciedlał jej duszę i to, czym jest – japońską transformacją 180sx i s13 Silvia powstałą w wyniku zapotrzebowania na odbudowę katowanych w górach driftowozów. Motyw kwitnącej na różowo wiśni to bardzo piękny symbol, ma przypominać o ulotności życia, które powinno się doceniać i czerpać z niego pełnymi garściami. Bardzo utożsamiam się z tą ideą, stąpając mocno po ziemi i doceniając to, co mam, cieszyć się ze wszystkiego, co mnie otacza. Spełniam swoje najbardziej wyszukane marzenia i zarażam swoją pasją innych.

 

FL: Czy rozważasz zaprojektowanie własnej linii odzieżowej?

 

AP: Owszem, chciałabym. Z pewnością byłaby to marka związana z motoryzacją.

 

FL: A czy oprócz Ciebie, w świecie drifterskim jest jeszcze ktoś, kto ma zajawkę modową na podobnym poziomie? Szukamy do następnego wywiadu…

 

AP: Hmm na myśl nasuwa mi się Krzysztof Szeszko. Jest tatuatorem i drifterem z dobrą zajawką, a przy tym ma najładniejszą i najbardziej stylową Toyote AE86 w Polsce.

 

FL: Jak się czujesz przed nadchodzącym sezonem? Czy dużo trenujesz? Jak znajdujesz na to wszystko czas? Gdzie trenujesz? Jakie masz możliwości na ćwiczenie w Krakowie i okolicach?

 

AP: Szczerze? Jeszcze nigdy nie czułam się tak dobrze.. mam swój wymarzony driftowóz i wszystko idzie w dobrym kierunku z przygotowaniami do sezonu, który rozpoczyna się lada chwila! Staram się jak najwięcej trenować, jednak trening to również dobra zabawa. Drift to lifestyle więc nie mam presji na bycie „najlepszą”. Zawsze brakuje czasu, jednak udaje mi się dopinać większość ważnych tematów. Sam drift to głównie weekendy, a przygotowania – czas po pracy. Daję radę 🙂 W końcu jak się chce, to można.. wszystko zależy od nastawienia. Chcę spełniać swoje marzenia i nie mam zamiaru rezygnować z nich pod presją braku czasu… W końcu mamy tylko jedno życie i trzeba je przeżyć po swojemu! Trenujemy w różnych miejscach, w większości są to tory, czasami większe place. Niebawem otwierają Moto Park Kraków, gdzie wreszcie będę miała możliwość trenowania lokalnie. Do teraz najbliższa miejscówka była ponad 100km stąd. Jeszcze kilka tygodni, a mój dzień będzie wyglądał tak : praca – garaż – tor – dom i tak codziennie ^^

 

 

 

FL: Widać, że pasję masz mocno zakorzenioną w serduchu. Co byś robiła, gdybyś nie driftowała. Po oczach widzę, że jesteś dosyć dynamiczna i lubisz ekstremum.

 

AP: Z pewnością podróżowałabym, co też uwielbiam i miałabym na to więcej czasu niż obecnie. Podróże bardzo dużo uczą, otwierają umysł i pozytywnie nastawiają do życia. Uwielbiam poznawać nowe miejsca, nowych ludzi i inną kulturę. Gdy podróżuję, czas po prostu zwalnia. To piękne uczucie.

 

FL: Wszystko stylowe, jednak temat stylu jest nieodłącznym elementem. Jaki jest Twój wymarzony samochód?

 

AP: Mój wymarzony samochód niedawno trafił w moje posiadanie 😉 Możliwe, że w przyszłości wymienię w nim maskę i przednie lampy, by z powrotem zrobić z niej PS13’stkę. Jednak otwierane oczka Onevii również prezentują się całkiem fajnie, być może zostawię. Zobaczymy 😉

 

FL: A wymarzone buty? Wielu sneakerheadów ma swoje listy życzeń i tego jedynego Graala, którego poszukują bardzo długo. Czy w Twoim przypadku możemy też o czymś takim powiedzieć?

 

AP: Najchętniej chciałabym wszystkie wyprodukowane do tej pory Creepery 😉 Do tego Puma R698 z kolekcji „Sakura” projektu Ronniego Fieg’a – pewnie mało zaskakujące 😉

 

FL: Fajna kurtka, co to jest?

 

AP: Najnowsza kolekcja Puma z haftowanym motywem japońskiego żurawia. Jest cudowna!

 

FL: Ulubiony kolor?

 

AP: Pudrowy róż i czarny

 

FL: Gdybyś miała być zwierzęciem to jakim? Dlaczego?

 

AP: Z pewnością jakimś ptakiem, który przemierza setki kilometrów.

 

FL: Dobra, koniec żartów. Masz super przygotowane auto do sezonu. Sama też ogarniasz patelnie i widać wczułaś się w nowy wóz. Jakie zawody są następne? O której ruszamy?

 

AP: Zaczniemy od treningu zapoznawczego na torze w Grzybowie. Później być może majówka z Projekt86 i ProDrift na torze Żerań pod Warszawą. Następnie kilka eventów treningowych oraz Japfest w Legnicy i Raceism we Wrocławiu, być może pojawię się również na DUB It w Kielcach oraz 86 Start Show w Bielsku-Białej. Z pewnością wezmę udział w kilku rundach ligi Drift Open, jednak ten sezon poświęcam głównie na treningi i zapoznanie z nową maszyną, głównie na lokalnym torze Moto Park Kraków.

 

 

FL: Dobra, do dzieła. Czas posmażyć kapora!

 

Zdjęcia: MERS Photography oraz FastLife


Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

20 + 5 =