Mustang V8 – czerwony mohikanin

Czas najwyższy. Wreszcie mogę coś powiedzieć o kultowym już pony-carze, czyli o Mustangu w wersji V8. W dobie downsizingu, gdzie ta szkodliwa dla zdrowia społeczeństwa moda dotknęła także ikonę, jaką jest Mustang, został na szczęście pewien filar, którego nie mieli odwagi zrzucić z tronu.

Przekornie wspomniałem o downsizingu, gdyż podstawowa wersja Mustanga ma dzisiaj 2,3 litra pojemności. Gdzie jest Bóg? Gdzie jest prokuratura? Gdzie są rodzice? Na szczęście flagowy Mustang V8 w wersji GT jest właśnie tym, co sobie wyobrażałem.

Ford Mustang V8

 

Sobotnia wycieczka

Specjalnie dla Mustanga wstałem wcześnie kolejny dzień z rzędu i pognałem od samego rana nad morze. W Trójmieście powitał mnie chłód i duży wiatr, który na ostatnich 50 km próbował zepchnąć FastLifeMobile z autostrady. Mimo, że było zapłacone! Na szczęście na podziemnym parkingu pod salonem Euro-Car w Gdyni czekał na mnie czerwony kucyk. Z zewnątrz Mustang pełną gębą. Nawet niewidomy i martwy kot byłby w stanie rozpoznać ten kształt… Nawet, gdyby urodził się przed Chrystusem. Mustang po prostu był, jest i będzie. Zawsze.

Pierwsze wrażenie – stylistycznie bomba. Kolejna generacja nie zrywa praktycznie z niczym. Styliści umiejętnie podkreślili kształty, nadając im troszkę ostrzejszych tonów. Mustang wygląda jak powinien i wydawać, by się mogło, że już go gdzieś widzieliśmy. Albo widujemy… od 1964 roku. Odczuwamy jedynie większy niepokój i agresję. Duże 19 calowe felgi, szerokie opony i znaczek V8 na boku. To prognostyk naprawdę udanego dnia.

 

Mustang V8

 

 

 

Grzmoty, ZEUS odbiór

Na odpalenie na zimnym specjalnie staję za autem spodziewając się grzmotów. Samochód odpala, okolica dudni. Cały podziemny garaż na chwilę wypełnia się echem pierwszych basów z dwóch owalnych końcówek wydechu. Zadrżał nawet Focus ST. Wyjeżdżamy z parkingu, chwila moment i uwalniamy pokłady energii skrywanej pod gigantyczną maską (tak, maska zasłania wszystko, nie pamiętam, gdzie byłem). Każde wciśnięcie gazu kończy się redukcją, przyjemnym gulgotem i równomiernym przyspieszaniem. Dodam, że gulgot jest słyszalny z Trójmiasta prawdopodobnie na Helu. I to w seryjnym aucie… Nie umiem sobie wyobrazić dźwięku tego samochodu z akcesoryjnym układem wydechowym. Domyślam się, że definicja hałasu mogłaby być stworzona na nowo.

Co z wnętrzem? W środku atmosfera budowana jest przez duży centralny wyświetlacz dotykowy, czarne skóry i miękki wieniec kierownicy. Ponadto przed naszymi oczami wdzięczy się duży płat szczotkowanego aluminium idący przez środek deski rozdzielczej od drzwi do drzwi. Zimny w dotyku, aczkolwiek nadaje trochę życia wnętrzu. Multimedialnie Mustang jest bardzo dobrze przygotowany do sprostania najwyższym oczekiwaniom dzisiejszego klienta. Bluetooth, AUX, wejście USB i 9 głośników. Ten zestaw muzycznie daje radę. Nawet przy głośnym słuchaniu muzyki, żadne szumy czy trzaski nie psują jakości dźwięku. Przy szybkiej jeździe z pewnością nie przebiją się przez chór ośmiu tłoków tłukących się namiętnie z masą powietrza z dotryśniętym paliwem, ale chyba nie o to w tym chodzi.

W tym przypadku chodzi o zazdrosne spojrzenia i wywoływanie uśmiechu. Uśmiechu, obecnego u wszystkich. Nie dlatego, że każdy wie o tym V8 schowanym pod maską, a raczej, że każdy nawet niezainteresowany motoryzacją rozpozna po kształcie Mustanga i poczuje się jak znawca tematu. Dziś jest to ikona na miarę Coca-Coli wśród samochodów. Różnica jest taka, że Coca-Colę wszyscy już pili…

 

 

Mustang V8

 

Jak to jeździ?

Jazda jest czymś zupełnie innym niż w europejskich samochodach. Czuć ciężki silnik z przodu i pokusy samochodu do robienia psikusów, których dużo widzimy w Internecie (LOL), mimo to nowy Mustang wykazuje chęć do skręcania w przeciwieństwie do swoich poprzedników. Wyłączanie systemów to wyzwanie dla najlepszych, a i tak samochód potrafi mocno zaskoczyć. Przyśpieszanie pełne uślizgów tyłu i przeskakiwanie z pasa na pas to norma, gdy zbyt sobie pofolgujemy. W przypadku gorszej pogody warto zostawić czuwających asystentów, aby nie zrobić sobie krzywdy. Sobie i innym. Mustang jest jak bardzo szybki czołg, albo lepiej. Jest jak motorówka. Wyraźnie czuć jak przy przyśpieszaniu podnosi przód. Samo przyśpieszanie jest naprawdę dobre – najlepszy czas do 100 jaki udało nam się uzyskać na zimowej oponie to 4,8 sekundy. Świetny rezultat! Samochód waży według katalogu 1732 kg. Większość masy wydaje się spoczywać z przodu, tam gdzie spoczywa serducho tego pojazdu. Silnik to pięciolitrowa, ośmiocylindrowa jednostka generująca 431 koni mechanicznych i 530 Nm momentu. Całość jest z lepszym lub gorszym skutkiem przekazywana na koła za pośrednictwem 6-stopniowego automatu.

Jak z jego pracą? Muszę powiedzieć, że nie jest to taka skrzynia jaką zwykliśmy sobie wyobrażać w amerykańskich samochodach. Owszem, nie jest to dwusprzęgłowa konstrukcja, jaką znamy z Niemców, ale zmienia biegi dosyć żwawo i pozwala na ręczną zmianę przełożeń łopatkami przy kierownicy. Zdarzyło się też kilka razy w trybie automatycznym znaleźć odcięcie przy delikatnym uślizgu kół, także jest to dowód na to, że biegi nie są zmieniane bezmyślnie.

 

Mustang V8

 

 

Bulwarowy magnes

Przyznam, że dużym atutem samochodu jest jego cena. 180 tysięcy złotych za ikonę, osiem cylindrów, gulgot, przyjemne resorowanie i wybieranie nierówności, czy wyposażenie na wysokim poziomie to nie jest wysoka cena. Jeśli jest wysoka, a chcecie Mustanga to kupcie wersję 2,3. Tylko czy to nie jest przypadkiem lizanie lizaka przez papierek? To tak, jakby mieć samochód, ale skonfigurować go bez silnika. Tak ja to widzę. Jedyny użytek: kwietnik…

Rozgryzłem, jakie powinno być zastosowanie tego auta. Nie są to wizyty na torze, nie są to wyścigi od świateł do świateł. Nie są to, też komfortowe warunki do przewożenia więcej niż jednej osoby. Z tyłu jest po prostu za nisko (chyba, że macie znajomych bez głów to spoko, można ich tam sadzać… ). Nie jest też luksusowym krążownikiem szos. Nie tylko dlatego, że w środku po dwóch godzinach jazdy można umrzeć, ale też z racji dopracowania wnętrza. Wykończenie jest dobre, jest lepsze niż było, ale nadal nie jest to ekstraklasa i jest kilka elementów mogących rozpraszać. Więc, z czym mamy do czynienia? Ten samochód jest po prostu stylową bulwarówką za dobre pieniądze. Jest ośmiocylindrowym gulgotem i charakterystyką silnika wolnossącego krzyczącego basem, przy każdym muśnięciu gazu. Jest magnesem dla ludzi. Nawet nie uwierzycie jakiej śmiałości nabywają przechodnie. Podchodzą, zagadują, pytają „ile to ma?”. To, właśnie jest samochód do przejazdów nadmorską promenadą pokazując wszystkim dookoła, że jak co roku przyjechałeś na turnus do sanatorium…

 

Mustang V8


One thought on “Mustang V8 – czerwony mohikanin

  1. Pompowtryski Odpowiedz

    Piękny Mustang. Gdy taki przejeżdża ulicą to chyba nie ma osoby, która by się za nim nie obejrzała 🙂

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 × one =