Skoda Octavia RS 230 – czerwona niespodzianka

Przez ostatni tydzień miałem za zadanie w jak największym stopniu poznać nową Skodę Octavię RS230. Zaskoczyła mnie czymś absolutnie niespodziewanym. Powiem Wam jedynie, że akustyczna strona jazdy przebiegała bardzo przyjemnie.

Model, który testowałem to krwistoczerwona Octavia w nadwoziu liftback. Z zewnątrz jest to chyba najładniejsza Skoda, jaką ujrzał świat. Delikatne smaczki i agresywna stylistyka składają się na odbiór samochodu. Publiczność odwraca głowy i klaszcze po każdym przejeździe? Częściowo tak, wprawne oko z daleka wychwyci RS w nazwie. Mniej wprawne nie zwróci uwagi na kolejną Skodę, co gwarantuje nam pewien poziom anonimowości w okolicy. W moim odczuciu całość jest naprawdę zgrabna. Dwie atrapy udające końcówki wydechu wyglądają nieziemsko. 19 cali ciemnej felgi z niskoprofilową oponą oraz delikatny spojler na tylnej klapie dopełniają efektu.

 

Skoda Octavia RS 230
Skoda Octavia RS 230

Samochód bazowo do bólu funkcjonalny. Pojemny, przestronny, przyzwoicie wyposażony i przystępny cenowo (z założenia). Dodatkowo filozofia Skody – Simply Clever sprawia, że zagospodarowanie miejsca w samochodzie i bagażniku swoimi bambetlami staje się łatwiejsze niż gdziekolwiek. Przyznam, że porządek jaki utrzymywałem w samochodzie testowym był sto razy lepszy niż u mnie w pokoju. A przerzuciłem do bagażnika trzy czwarte dorobku życia. Nadal było miejsce, aby schować mojego psa, poćwiartowane zwłoki złych ludzi, kawał szynki, zwinięty kilometr kabli trakcyjnych w zestawie z torami kolejowymi i dwa kartony mleka.

 

Skoda Octavia RS 230

 

I jak ta filozofia i użyteczność mają się do dalszego członu nazwy czyli RS230? Ta wersja jest najmocniejszą kiedykolwiek produkowaną Octavią i zarazem najbardziej sportową Skodą z jaką miałem styczność. Zeszperowany przedni napęd, skrzynia DSG i 230 konna jednostka napędowa to tylko niektóre z czynników, które mają składać się na sportowe wrażenia. No ale hola, jak 230 koni może działać w usportowionym samochodzie i zachwycać? No dobrze, są szybsze samochody. Te 230 koni to i tak dużo jak na napęd przedni, a zarazem mało do przeciążeń, które miałyby przeciskać soki z mojej gardzieli prosto na rdzeń kręgowy. Niestety większość mojego testu odbywała się na mokrym asfalcie. Ciągłe mielenie i podskakiwanie kół bardzo irytowało, jednak gdy tylko rozsądnie obchodziłem się z gazem przyspieszanie było dosyć przyjemne. Na trochę osuszonym asfalcie udało mi się pokonać fabrykę i osiągnąłem 6,3 sekundy do setki i 18,5 sekundy pomiędzy 100 a 200 (pomiary dokonywane urządzeniem RaceLogic).

 

Skoda Octavia RS 230

A więc poza osiągami jakie są czynniki, które odróżniać mają wersję RS230 od zwykłej dwieście dwudziestki? Tutaj odwołam się do wspomnianej wcześniej sfery akustycznej. RS230 jest jedyną Octavią, która puszcza tak soczyste bąki z wydechu. Już od samego początku było to głównym obiektem moich zainteresowań. Przewiozłem wszystkich moich znajomych, po wszystkich tunelach w Poznaniu zapowiadając, że strzela. Nikt nie wierzył, kończyło się szokiem i stwierdzeniem „Kurde to naprawdę pierdzi jak opętane fasolą”. I strzały te mógłbym porównać akustycznie do jednego auta i nie byłoby to auto z koncernu VAG. Strzały w Skodzie bardzo przypominają mi kaszlnięcia w A45 AMG. Takie kilku-etapowe gardłowe metaliczne chrząknięcia przy przepinaniu biegów. Są na tyle głośne, że ¾ głów przechodniów wędrowało wzrokiem za czerwonym hatchbackiem. A to tylko Skoda. I to właśnie dlatego przygotowałem sobie mapę dojazdów do celu z uwzględnieniem tuneli. I właśnie w takich momentach dodatkowo doceniałem skrzynię DSG, gdyż to ona gwarantuje takie przyjemne doznania.

 

Skoda Octavia RS 230

 

Odnośnie skrzyni to zachowuje się jak typowe DSG. Do jazdy na co dzień najlepiej nadaje się tryb D. Do jazdy cały czas na pełnym gwizdku powinien nadawać się tryb Sport, aczkolwiek co do niego mam mieszane odczucia. Mam wrażenie, że wręcz irytująco długo cały czas ciągnie samochód po biegach co na dłuższą metę może się wydać uciążliwe. Dla mnie inżynierowie stworzyli łopatki przy kierownicy i tryb manualny. I to właśnie ten manualny tryb pozwala w pełni kontrolować donośne kaszlnięcia z wydechu. Każda zmiana przełożenia przy solidnie otwartej przepustnicy kończyła przyjemnością. To właśnie jest, w moim odczuciu najzabawniejsza rzecz w tym samochodzie. Na duży plus zasługuje również spalanie w tym samochodzie. Mimo usilnych prób nie udało mi się przekroczyć średniego spalania na poziomie 16 litrów. Przy normalnej jeździe samochód potrafi zadowolić się dychą w mieście co według mnie jest rezultatem godnym pozazdroszczenia. Niestety bak jest tak mały (50 litrów), że jest ryzyko, że nie udałoby mi się dojechać z jednego końca Poznania na drugi.

 

Skoda Octavia RS 230

 

Również na dobre noty zasługują fotele. Są po prostu ładne. Dodatkowo w moją stronę zapewniały dobre trzymanie w zakrętach. Wiadomo, jestem szczupły i ważę raczej tyle co indiański pióropusz. Pytanie jak poradziłyby sobie z jakimś większym cielskiem. Woziłem różne gabaryty pasażera z przodu i nikt na żadnym zakręcie nie próbował się zamienić ze mną miejscami, więc wydaje mi się że jest ok. W sumie muszę powiedzieć, że pierwszy raz testowałem samochód (u)sport(o)w(Ion)y o tak przepastnym wnętrzu, że żaden z pasażerów nie próbował drugiemu wydłubać oczu w walce o przysłowiowego shotguna*.

 

Skoda Octavia RS 230

 

Nie było mi natomiast do śmiechu jeśli chodzi o drobne detale. Nie wiem czemu w nowych autach grupy VAG przy każdym otarciu się o masę powietrza włączają się wszystkie czujniki  i nagle piszczy. A w tym przypadku czujników było chyba milion. Podejrzewam, że dodatkowe czujniki na dachu wspomagające lądowanie helikoptera zostały tymczasowo wyłączone z obawy, że nie ogarnę. Jak już jesteśmy przy wyposażeniu to pierwszy raz w życiu dałem radę użyć asystenta parkowania. I wiecie co? Myślałem, że parkuje na trzech miejscach, a tymczasem on parkuje na tak absolutne żyletki, że wielokrotnie traciłem zaufanie i zatrzymywałem samochód podczas próby. Well done. Stworzono system dla kobiet, który zarysuje samochód za nie. Dobrze rozegrane. Równowaga w naturze zachowana. Wyręczmy kobiety w psuciu samochodów.

 

Skoda Octavia RS 230

 

Kontynuując wątek wyposażenia samochodu, to testowana wersja była tak nabita wyposażeniem, że aż skrzypiała. Nagłośnienie Canton – polecam, panoramiczny dach, zwany dalej szyberdachem – polecam. Warto go otworzyć i posłuchać co tunel może mieć nam do powiedzenia po naszym przejeździe. Idąc dalej tym tropem – fajnie dopłacić też za automatyczne światła długie, podgrzewanie foteli, Webasto. Pozostałe gadżety takie jak Coming Home, Leaving Home są już w zestawie. Fajnie wygląda też oklejenie samochodu w czerń (dach, spojler, lusterka), aczkolwiek nie wiem ile to kosztuje, gdyż konfigurator nie ma takiej opcji. To pewnie specjalna dla mnie, żebym mógł się jarać fajną kompozycją kolorów. W każdym razie działa na plus.

 

Skoda Octavia RS 230

 

Po podsumowaniu samochód według strony Skody ze swoją ceną przekroczył 165 tysięcy złotych, a kilka pozycji pozostało tajemnicą wraz z ich kosztami. Obstawiam, że testowana wersja ze spokojem zamknie się w 180, a to jakby nie patrzeć duże pieniądze. Co otrzymujemy w zamian? Otrzymujemy wygodne, przestronne auto do jazdy na co dzień. Wyglądające drapieżnie, mające dobre reflektory z dynamicznym doświetlaniem zakrętów, mocny silnik, automatyczną skrzynię, bąki z wydechu i wyposażenie takie, że idzie wyskoczyć z kapci. Jedynie pytanie czy mając 180 tysięcy do wydania na samochód nie zbliżamy się niepokojąco do granicy, w której będziemy mogli kupić inne dużo mocniejsze samochody o podobnym wyposażeniu. Dla mnie Skoda jest bombowa i jest świetnym i praktycznym wynalazkiem dla osób, które cenią sobie walory praktyczne, świetne wyposażenie oraz delikatny pazurek podczas wieczornego zwiedzania miasta i tuneli.

Skoda Octavia RS 230

 

Skoda Octavia RS 230

 


Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

12 − twelve =