Gran Turismo Polonia 2016

Gran Turismo, czyli cykl imprez z kategorii „Festiwal Supersamochodów i niewyobrażalnego snobizmu”. Zdania są podzielone. Tegoroczna edycja, na torze w Poznaniu w moich oczach była względnie udana. I nie skłamię mówiąc, że jedynie za sprawą naprawdę fajnych samochodów, które można było oglądać do znudzenia.

Nie oszukujmy się. Gran Turismo Polonia nie było w tym roku motoryzacyjną imprezą pod publikę. Była to impreza skierowana tylko i wyłącznie do właścicieli supersamochodów, a niechcący zrobiła się dookoła tego festyniarsko-piknikowa otoczka. Organizacyjnie umiarkowanie, plus za strefę gastronomiczną i dodatkowe atrakcje (drifting małymi gównami z nakładkami na kołach oraz burgery, mnóstwo burgerów). Krąży też legenda, że można było skakać na bungee… Bez liny…

SONY DSC

Porozstawiane namioty z wystawionymi samochodami były dodatkową atrakcją dla zwiedzających. Można powiedzieć, że to takie MotorShow po wylewie. W sumie z 12 aut wystawionych w klimatyzowanym namiocie. To chyba była nawet strefa VIP. Nie wiem nie mam pojęcia. I tutaj właśnie napotykamy podstawowy problem organizacyjny. Nikt nic nie wiedział. Obsługa nie wiedziała, co to za impreza i zachowywali się jakby cały czas czekali na przyjazd Maryli Rodowicz na koncert. Co gorsza nie rozróżniali kolorów. A od koloru opaski na ręce zależało jak daleko możesz się posunąć. Miałem czarną opaskę na ręce, podobno miała mnie uprawniać do wejścia wszędzie, na imprezy, do parku maszyn, itd. Itp. Koniec końców mogłem jedynie podeptać trawnik tam gdzie wszyscy i spróbować swoich sił w przeciskaniu się przez tłum. Imprezy wieczornej nie ryzykowałem, bo patrząc na chaos informacyjny pewnie znalazłbym się w samym środku zamieszek albo obchodów jakiegoś izraelskiego święta.

SONY DSC

Zakładałem siedzenie na GTP od rana do wieczora. Pierwsza moja wizyta miała miejsce w piątek. Przyjechałem przed 19, zjadłem burgera i pojechałem. Następnego dnia, w sobotę przyjechaliśmy wraz z Ekypą-PN (też się podobno mieliśmy pokazać) przed godziną 10. Uciekłem przed 14 z obawy, że ziewając połknę jakieś superato i jeszcze będę musiał za nie zapłacić. Ogólnie widoki, którymi podzielę się również na zdjęciach poniżej były naprawdę ciekawe. Milion pojazdów marki Ferrari, kolejny milion Prosiaków i kilka innych wynalazków takich jak dokokszone GTRy czy klasyki z włoskich stajni. Do tego wydmuszkowate M3 czy Ford Focus RS500 dawały trochę oryginalności w tym całym zestawieniu.

SONY DSC

Kierowców można było podzielić na dwa obozy. Jeżdżących i snujących się. Każda z tych grup zupełnie inaczej zapatrywała się na imprezę. Jedni faktycznie chcieli polatać po torze, zepsuć swoje auto i bawić się znakomicie, inni z kolei byli typowymi piknikowcami i równie dobrze mogliby wystawić się na parkingu pod supermarketem. Warunek byłby tylko taki, żeby przyszły hostessy odziane w skąpe stroje i udekorowane akryl-putzem po samo czoło oraz szeroko rozumiana publika. Od spotterów-sprinterów po gawiedź niedzielną nierozumiejącą nawet, po co się tam znalazła. Duży szacunek dla tych pierwszych, do tych drugich… akceptuję Wasze istnienie i cieszę się, że chociaż gust w kwestii wyboru samochodu zazwyczaj macie dobry.

SONY DSC

 

Imprezę polecam wszystkim, którzy mają ochotę spalić sobie kark, poobijać od ludzi, zjeść cudnego burgera z Food Patrola i schodzić z drogi przebiegającym car spotterom. Jedyne, czego nie uda się zepsuć w tej imprezie to festiwal dźwięków. Nie będę tego opisywać, bo skończą mi się wszystkie dźwiękonaśladowcze w słowniku. Zdradzę Wam jedynie tajemnicę, że o dziwo najgłośniejszym samochodem na torze był Seat… czterocylindrowy.

 

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC


Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

19 − fifteen =